Wstałam i ubrałam się o 10. Pół godziny rozmawiałam z Elizabeth musiałam jej dokładnie wszystko opowiedzieć o moim związku z Harry'm. Przyjadą do Londynu za jakieś 3 tygodnie.Wyszłam z domu zabierając potrzebne rzeczy do torebki. Weszłam do piekarni, w której pracuje Harry i do której często chodziłam. Zobaczyłam jak mój misiek układa chleb na półkach. Mimowolnie się uśmiechnęłam.
S: Dzień dobry, poprosiłabym moje ulubione ciastko francuskie, mam nadzieję, że mój chłopak nie będzie miał nic przeciwko. Wie pan nie chcę przytyć, bo chcę mu się podobać.
H: Sus?! Kochanie, jasne, że nie! - zaśmiałam się. - Zawsze będziesz najpiękniejsza i najchudsza słońce.
S: Kocham Cię.
H: Ja Ciebie też, a właśnie mój cukiereczek chciał ciastko?
S: Tak! Jestem głodna daj mi moje śniadanie :D.
H: Ojej myszko, najpierw zjesz coś porządnego. Masz moją bułkę.
S: Nie ty jedz, a ja sobie zjem ciastko. - wyszczerzyłam zęby.
H: Masz i nie gadaj.
S: Dobrze, ale w takim razie dzisiaj widzimy się na romantyczne kolacji u mnie.
H: A będzie wspólna kąpiel?- wymruczał do mojego ucha, aż przeszły mnie ciarki.
S: Niewykluczone misiu. - Daj mi się napić twojej kawy.
Harry podał mi swoją kawę i cmoknął w usta. Wtedy do sklepu weszła klientka około 30 lat z małą 2- roczną dziewczynką.
Harry obsługiwał ją, a dziewczynka przyglądała się mi z uwagą. Kucnęłam przy niej i otarłam buzię, którą miała brudną od loda. Była taka słodka. Kiedyś też będę chciała mieć taką malutką córeczkę, ale jeszcze nie czas. Mała powiedziała mi swoim dziecięcym głosikiem: Dziękuję.-Nie ma za co skarbie.- odpowiedziałam.
Usiadłam z powrotem na blat z boku i czekałam, aż Harry obsłuży klientkę. Klientka wyszła.
S: Harry, ja chcę mieć taką córeczkę!
H: Nie ma sprawy, kiedy?- pokiwał zabawnie brwiami.
S: Nie teraz głupku.
H: Ja też, będzie mieć urodę po mamusi, a intelekt po tatusiu.
S: (Wybuchłam śmiechem) Harry nie żartuj tak więcej bo nie wytrzymam.
H: Dziękuję Ci bardzo skarbie.-powiedział z ironią.
S: Kochanie nie fochaj się już.- zaczął delikatnie muskać moją szyję i wkładał ręce pod moją koszulkę.
- Harry nie teraz, jesteśmy w sklepie, a poza tym ja się zbieram muszę zrobić pyszną kolację dla mojego Skarba. Może wynagrodzę Ci to w nocy kochanie.
H: Z tym skarbem i tym ostatnim to mnie przekonałaś. To leć już.
S: Idę pa. Przyjdź około 18.- dałam mu soczystego buziaka w usta i wyszłam.-pokiwał mi jeszcze przez szybę. Zaszłam do domu, zdjęłam buty i zaczęłam sprzątać w salonie i jadalni. Gdy posprzątałam, udekorowałam stół, na którym potem położyłam ugotowaną przeze mnie kolację.Ubrałam ten zestaw, poprawiłam makijaż i zeszłam na dół. Wyciągnęłam wino i kieliszki, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.
Poszłam otworzyć, jak otworzyłam drzwi nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. W drzwiach stała moja matka. Nigdy się mną nie interesowała, a teraz po co przyszła?
M: Cześć Susan.- chciała mnie przytulić, ale się odsunęłam.
S: Wynoś.się.stąd!- krzyknęłam przez zaciśnięte zęby.
M: Jak śmiesz się tak do mnie odzywać!- wparowała do salonu, lekko mnie szturchając.
S: Czy ty nie rozumiesz, że ja nie chcę mieć z tobą nic, a nic wspólnego!
M: Ale ja chcę Cię przeprosić.
S: Za co?! Za to, że przez te 2 lata, miałaś mnie głęboko w dupie?! Nie interesowałaś się mną w ogóle!
M: To ja pracuję dla Ciebie całymi dniami i nocami, żeby wysyłać Ci pieniądze, a tak mi się odwdzięczasz?
S: Myślisz, że te twoje pieprzone pieniądze załatwią sprawę?! Grubo się myliłaś! Wynoś się stąd suko!
M: O nie Susan teraz to przesadziłaś!- chciała mnie uderzyć, ale się powstrzymała.- Nie myśl, że z tobą skończę, masz to spłacić, bo skończy się to dla ciebie źle! - rzuciła mi jakąś kartkę i wyszła z domu trzaskając drzwiami. Trzęsącymi rękoma otworzyłam kartkę, opadłam na kolana. Wyrzuciłam kartkę do śmietnika i wzięłam butelkę wina ze stołu. Poszłam do sypialni i usiadłam w kącie. Otworzyłam butelkę i wypiłam połowę zawartości za jednym razem. Piłam patrząc się przed siebie, łzy ciekły mi ciurkiem po policzkach.
Wypiłam całą zawartość butelki i spojrzałam na zegarek, 18:00, wydaje mi się, że ktoś dzwoni do drzwi, Nie... Kto miałby do mnie przyjść? Nikt mnie nie kocha nikt...
***Z perspektywy Harry'ego***
Przyszedłem z pracy do domu. Chłopaki jak zwykle nic nie robili. Poszedłem do kuchni, napiłem się soku i usiadłem w salonie, koło Louisa i Emi, która u nas była. Leciał jakiś badziewny film, więc postanowiłem iść już na górę się szykować, bo dochodziłam 17, a na 18 idę do Sus. Założyłem koszulę i rurki psiknąłem się perfumami, zabrałem róże i zszedłem na dół.
Lo: Gdzie się wybierasz?
H: Idę do Sus.
Li: O której przyjdziesz?
H: Nie wiem.
Z: Przyjdziesz w ogóle na noc?
H: Chłopaki! Przesłuchanie?!
Z: Tak.
H: To skończcie.
Li: Dobra, dobra.
N: Ej Harry!
H: Co?
N: Jak będziesz wracał to możesz mi kupić żelki. :D
H: Okey, ale Niallerku raczej wrócę rano.
N: Dobra.
H: Idę pa!
Ch i Emi: Pa!
Wsiadłem w samochód i podjechałem pod dom Susan. Zapukałem, ale nikt mi nie otworzył. Zacząłem się martwić, bo gdzie o tej godzinie miałaby pójść.Zapukałem jeszcze raz, i znowu nic. Nacisnąłem klamkę..., na szczęście otwarte. Sprawdzałem pokoje w nerwach. W końcu wszedłem do sypialni, w której siedziała, a obok niej pusta butelka po winie. Szybko podbiegłem do niej, wziąłem na ręce, a ona wciąż mówiła , że nikt jej nie kocha.
H: Spokojnie kochanie.
S: Kim jesteś? Nikt mnie nie kocha dlaczego?
H: Ja Cię kocham skarbeńku.
S: Nie kłam!
H: Nie kłamie, kocham Cię najbardziej na świecie.
S: Nie... nie możliwe...
H: Możliwe kotku...Kocham Cię.
Wziąłem ją na ręce, rozebrałem do bielizny, ściągnąłem z siebie koszulę i ubrałem w nią Susan. Położyłem się z nią na łóżku. Zasnęła, a ja zaraz po niej.Około 8 obudziłem się. Leżałem i czekałem, aż się obudzi. Po 10 minutach zaczęła się wiercić i coś krzyczeć przez sen.
H: Susan kotku spokojnie.
S: Nie! Zostawcie mnie!
H: Kochanie obudź się!
S: Co...co się stało?
H: Coś Ci się przyśniło skarbie, a teraz chodź zrobię Ci śniadanie.- wstaliśmy i poszliśmy do kuchni.
S: Ohhh moja głowa!
H: Wypiłaś wczoraj całe wino, dlaczego?
S: P...p...przyszła moja matka i...
H: Kochanie nie płacz. Co się stało? - wskazała palcem na kosz na śmieci.Podszedłem do niego i wyciągnąłem jakąś kartkę, przeczytałem i przytuliłem moją dziewczynę.
H: Kochanie co to jest?
S: Moja matka kazała mi to spłacić, bo inaczej coś mi zrobi...Harry boję się.
H: Skarbie nic się nie bój spłacimy to, a tobie nic się nie stanie.
S: Nie ja nie mam tyle pieniędzy.
H: Ja Ci je dam.
S: Nie nie nie! Nie szukają nikogo u Ciebie?
H: Zapytam. A teraz już się nie przejmuj :)
S: Kocham Cię.
H: Ja ciebie też.
***Z perspektywy Susan***
Zrobiliśmy z Hazzą śniadanie, zjedliśmy je. Gdy skończyliśmy zmywać po śniadaniu i wczorajszej nie zjedzonej kolacji podszedł do mnie i posadził na blacie.Zdjął ze mnie swoją koszulę, przez co zostałam w samej bieliźnie. Zaczął całować mnie po szyi, a ja jęknęłam, gdy przygryzł mi skórę.
S: Kochanie przenieśmy się do sypialni.-wymruczałam mu do ucha. Oplotłam mu nogi wokół bioder i zaniósł nas do sypialni. Ostrożnie położył mnie na łóżku. Zdejmował ze mnie moją ulubioną, czarną bieliznę.
H: Kochanie jakie ty masz ciało!- powiedział i zdjął z siebie spodnie i bokserki. Położył się na mnie i zaczął całować od policzka, po szyję. Następnie zjechał na brzuch, kreślił na nim ślady językiem. Przejechał palcami po mojej kobiecości. Jęknęłam. Włożył mi tam palec. Jęknęłam tym razem głośniej, oddech mi przyśpieszył, a w brzuchu poczułam motylki. Zaczął poruszać we mnie tym razem 3 palcami.
S: Harry! A! Zaraz dojdę!
H: Nie poczekaj!- wyjął ze mnie palce i wytarł w chusteczkę.- Dojdziemy razem.
S: Masz prezerwatywy?
H: Nie, ale spokojnie nie zajdziesz w ciąże.
S: Na pewno?
H: Postaram się, żeby nie doszło do tego kotku.- wszedł we mnie.Krzyknęłam.
S: O Boże! Aa!
H: Coś się stało? Kotku?
S: Nie! Nie przestawaj!- poruszał się we mnie szybko. Nasze oddechy były nie równe. Jęczałam pod nim.
S: Jezu Harry dochodzę!
H: Poczekaj dojdziemy razem!
S: Ale już nie mogę!
H: Teraz!- krzyknęłam imię mojego chłopaka, a on moje.-Skarbie jesteś taka wąska. Ale za to perfekcyjna. Kocham Cię. - pocałował mnie.
S: Ty też.
Poleżeliśmy 30minut i poszliśmy wziąć wspólny prysznic. Umyliśmy się i poszliśmy do salonu. Włączyliśmy jakiś serial i zaczęliśmy oglądać.
H: Kochanie chcesz kawy?
S: Ja zrobię skarbie.
H: Dobrze.- poszłam do kuchni zrobić kawę. Wzięłam jeszcze jakieś ciastka i zaniosłam do salonu.
S: Później trzeba iść do sklepu, kupić coś na obiad.
H: Dobra, co ugotujemy?
S: Spaghetti?
H: Tak tak tak tak tak! :D
S: Hahha głupek!
H: Twój głupek!- pocałował mnie.
Wypiliśmy kawę, zjedliśmy ciastka i poszliśmy na zakupy do marketu. Braliśmy potrzebne rzeczy z półek.
S: Jeszcze muszę iść po mydło i ...tampony.- szepnęłam i zarumieniłam się.
H: Nie masz się czego wstydzić kochanie to normalne.- pocałował mnie w policzek.
Poszliśmy i wzięłam to co potrzebowałam. Zabrałam jeszcze tabletki rozkurczowe.
H: Po co Ci tabletki?
S: Jak mam okres strasznie boli mnie brzuch i teraz też mnie boli.
H: Czyli się spisałem.- mruknął mi do ucha.
S: Można tak powiedzieć. :P
H: Weźmiemy jeszcze prezerwatywy co kotku? - poruszał zabawnie brwiami.
S: Tak Styles.- zachichotałam.
H: A! Jeszcze muszę wziąć Niallowi żelki, obiecałem, że mu kupię jak będę wracał do domu.
S: To bierz i idziemy.
Byliśmy już przy kasie, gdy spotkaliśmy Lou i Emi.
S: Emi!
E: Sus!-przytuliłyśmy się.
H: Lou!- przedrzeźniali nas.
Lo: Harriet!
S: Hahaha nie śmieszne.
E: Nie przedrzeźniać nas dzieciaki.
H: My nie jesteśmy dzieciakami!
S: Nie Harriet wcale.
H: Ja nie jestem Harriet! Kochanie jak śmiesz tak na mnie mówić?!
S: Styles spokojnie. - stanęłam na palcach i pocałowałam go w policzek.
Lo: A to co?- wyjął z naszego koszyka prezerwatywy.
S: Gumki?- zarumieniłam się.
Lo: Tyle widzę, ale...
E: Lou zostaw ich już, mają prawo.
Lo: Dobra kotek, ale ja nie chcę zostać jeszcze wujkiem, zrozumiano?
H i S: Oczywiście! :D
S: To my już idziemy bo się z obiadem nie wyrobimy.
Lo: Przyjdźcie razem dzisiaj do nas Styles.
H: Zobaczymy.Pa.
S: Narazie.- dałam buziaka w policzek Emi.
E: Papa.-też dała mi buziaka.
Poszliśmy do kasy, chciałam zapłacić, ale Harry mnie uprzedził.
S: Styles nie wkurzaj mnie.
H: Cichutko myszko.- posłał mi całusa.
S: Zabije Cię kiedyś.
Wyszliśmy ze sklepu, szliśmy wolno chodnikiem trzymając się za ręce i rozmawiając.
_________________________________________________________________________________
Taki trochę dłuższy napisałam, przepraszam, że wczoraj nie dodałam, ale nie miałam czasu.
Mam nadzieję, że rozdział się spodoba.
I JAK WAM SIĘ PODOBA NOWY WYGLĄD BLOGA?
7komentarzy=next
- Harry nie teraz, jesteśmy w sklepie, a poza tym ja się zbieram muszę zrobić pyszną kolację dla mojego Skarba. Może wynagrodzę Ci to w nocy kochanie.
H: Z tym skarbem i tym ostatnim to mnie przekonałaś. To leć już.
S: Idę pa. Przyjdź około 18.- dałam mu soczystego buziaka w usta i wyszłam.-pokiwał mi jeszcze przez szybę. Zaszłam do domu, zdjęłam buty i zaczęłam sprzątać w salonie i jadalni. Gdy posprzątałam, udekorowałam stół, na którym potem położyłam ugotowaną przeze mnie kolację.Ubrałam ten zestaw, poprawiłam makijaż i zeszłam na dół. Wyciągnęłam wino i kieliszki, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.
Poszłam otworzyć, jak otworzyłam drzwi nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. W drzwiach stała moja matka. Nigdy się mną nie interesowała, a teraz po co przyszła?
M: Cześć Susan.- chciała mnie przytulić, ale się odsunęłam.
S: Wynoś.się.stąd!- krzyknęłam przez zaciśnięte zęby.
M: Jak śmiesz się tak do mnie odzywać!- wparowała do salonu, lekko mnie szturchając.
S: Czy ty nie rozumiesz, że ja nie chcę mieć z tobą nic, a nic wspólnego!
M: Ale ja chcę Cię przeprosić.
S: Za co?! Za to, że przez te 2 lata, miałaś mnie głęboko w dupie?! Nie interesowałaś się mną w ogóle!
M: To ja pracuję dla Ciebie całymi dniami i nocami, żeby wysyłać Ci pieniądze, a tak mi się odwdzięczasz?
S: Myślisz, że te twoje pieprzone pieniądze załatwią sprawę?! Grubo się myliłaś! Wynoś się stąd suko!
M: O nie Susan teraz to przesadziłaś!- chciała mnie uderzyć, ale się powstrzymała.- Nie myśl, że z tobą skończę, masz to spłacić, bo skończy się to dla ciebie źle! - rzuciła mi jakąś kartkę i wyszła z domu trzaskając drzwiami. Trzęsącymi rękoma otworzyłam kartkę, opadłam na kolana. Wyrzuciłam kartkę do śmietnika i wzięłam butelkę wina ze stołu. Poszłam do sypialni i usiadłam w kącie. Otworzyłam butelkę i wypiłam połowę zawartości za jednym razem. Piłam patrząc się przed siebie, łzy ciekły mi ciurkiem po policzkach.
Wypiłam całą zawartość butelki i spojrzałam na zegarek, 18:00, wydaje mi się, że ktoś dzwoni do drzwi, Nie... Kto miałby do mnie przyjść? Nikt mnie nie kocha nikt...
***Z perspektywy Harry'ego***
Przyszedłem z pracy do domu. Chłopaki jak zwykle nic nie robili. Poszedłem do kuchni, napiłem się soku i usiadłem w salonie, koło Louisa i Emi, która u nas była. Leciał jakiś badziewny film, więc postanowiłem iść już na górę się szykować, bo dochodziłam 17, a na 18 idę do Sus. Założyłem koszulę i rurki psiknąłem się perfumami, zabrałem róże i zszedłem na dół.
Lo: Gdzie się wybierasz?
H: Idę do Sus.
Li: O której przyjdziesz?
H: Nie wiem.
Z: Przyjdziesz w ogóle na noc?
H: Chłopaki! Przesłuchanie?!
Z: Tak.
H: To skończcie.
Li: Dobra, dobra.
N: Ej Harry!
H: Co?
N: Jak będziesz wracał to możesz mi kupić żelki. :D
H: Okey, ale Niallerku raczej wrócę rano.
N: Dobra.
H: Idę pa!
Ch i Emi: Pa!
Wsiadłem w samochód i podjechałem pod dom Susan. Zapukałem, ale nikt mi nie otworzył. Zacząłem się martwić, bo gdzie o tej godzinie miałaby pójść.Zapukałem jeszcze raz, i znowu nic. Nacisnąłem klamkę..., na szczęście otwarte. Sprawdzałem pokoje w nerwach. W końcu wszedłem do sypialni, w której siedziała, a obok niej pusta butelka po winie. Szybko podbiegłem do niej, wziąłem na ręce, a ona wciąż mówiła , że nikt jej nie kocha.
S: Kim jesteś? Nikt mnie nie kocha dlaczego?
H: Ja Cię kocham skarbeńku.
S: Nie kłam!
H: Nie kłamie, kocham Cię najbardziej na świecie.
S: Nie... nie możliwe...
H: Możliwe kotku...Kocham Cię.
Wziąłem ją na ręce, rozebrałem do bielizny, ściągnąłem z siebie koszulę i ubrałem w nią Susan. Położyłem się z nią na łóżku. Zasnęła, a ja zaraz po niej.Około 8 obudziłem się. Leżałem i czekałem, aż się obudzi. Po 10 minutach zaczęła się wiercić i coś krzyczeć przez sen.
H: Susan kotku spokojnie.
S: Nie! Zostawcie mnie!
H: Kochanie obudź się!
S: Co...co się stało?
H: Coś Ci się przyśniło skarbie, a teraz chodź zrobię Ci śniadanie.- wstaliśmy i poszliśmy do kuchni.
S: Ohhh moja głowa!
H: Wypiłaś wczoraj całe wino, dlaczego?
S: P...p...przyszła moja matka i...
H: Kochanie nie płacz. Co się stało? - wskazała palcem na kosz na śmieci.Podszedłem do niego i wyciągnąłem jakąś kartkę, przeczytałem i przytuliłem moją dziewczynę.
H: Kochanie co to jest?
S: Moja matka kazała mi to spłacić, bo inaczej coś mi zrobi...Harry boję się.
H: Skarbie nic się nie bój spłacimy to, a tobie nic się nie stanie.
S: Nie ja nie mam tyle pieniędzy.
H: Ja Ci je dam.
S: Nie nie nie! Nie szukają nikogo u Ciebie?
H: Zapytam. A teraz już się nie przejmuj :)
S: Kocham Cię.
H: Ja ciebie też.
***Z perspektywy Susan***
Zrobiliśmy z Hazzą śniadanie, zjedliśmy je. Gdy skończyliśmy zmywać po śniadaniu i wczorajszej nie zjedzonej kolacji podszedł do mnie i posadził na blacie.Zdjął ze mnie swoją koszulę, przez co zostałam w samej bieliźnie. Zaczął całować mnie po szyi, a ja jęknęłam, gdy przygryzł mi skórę.
S: Kochanie przenieśmy się do sypialni.-wymruczałam mu do ucha. Oplotłam mu nogi wokół bioder i zaniósł nas do sypialni. Ostrożnie położył mnie na łóżku. Zdejmował ze mnie moją ulubioną, czarną bieliznę.
H: Kochanie jakie ty masz ciało!- powiedział i zdjął z siebie spodnie i bokserki. Położył się na mnie i zaczął całować od policzka, po szyję. Następnie zjechał na brzuch, kreślił na nim ślady językiem. Przejechał palcami po mojej kobiecości. Jęknęłam. Włożył mi tam palec. Jęknęłam tym razem głośniej, oddech mi przyśpieszył, a w brzuchu poczułam motylki. Zaczął poruszać we mnie tym razem 3 palcami.
S: Harry! A! Zaraz dojdę!
H: Nie poczekaj!- wyjął ze mnie palce i wytarł w chusteczkę.- Dojdziemy razem.
S: Masz prezerwatywy?
H: Nie, ale spokojnie nie zajdziesz w ciąże.
S: Na pewno?
H: Postaram się, żeby nie doszło do tego kotku.- wszedł we mnie.Krzyknęłam.
S: O Boże! Aa!
H: Coś się stało? Kotku?
S: Nie! Nie przestawaj!- poruszał się we mnie szybko. Nasze oddechy były nie równe. Jęczałam pod nim.
S: Jezu Harry dochodzę!
H: Poczekaj dojdziemy razem!
S: Ale już nie mogę!
H: Teraz!- krzyknęłam imię mojego chłopaka, a on moje.-Skarbie jesteś taka wąska. Ale za to perfekcyjna. Kocham Cię. - pocałował mnie.
S: Ty też.
Poleżeliśmy 30minut i poszliśmy wziąć wspólny prysznic. Umyliśmy się i poszliśmy do salonu. Włączyliśmy jakiś serial i zaczęliśmy oglądać.
H: Kochanie chcesz kawy?
S: Ja zrobię skarbie.
H: Dobrze.- poszłam do kuchni zrobić kawę. Wzięłam jeszcze jakieś ciastka i zaniosłam do salonu.
S: Później trzeba iść do sklepu, kupić coś na obiad.
H: Dobra, co ugotujemy?
S: Spaghetti?
H: Tak tak tak tak tak! :D
S: Hahha głupek!
H: Twój głupek!- pocałował mnie.
Wypiliśmy kawę, zjedliśmy ciastka i poszliśmy na zakupy do marketu. Braliśmy potrzebne rzeczy z półek.
S: Jeszcze muszę iść po mydło i ...tampony.- szepnęłam i zarumieniłam się.
H: Nie masz się czego wstydzić kochanie to normalne.- pocałował mnie w policzek.
Poszliśmy i wzięłam to co potrzebowałam. Zabrałam jeszcze tabletki rozkurczowe.
H: Po co Ci tabletki?
S: Jak mam okres strasznie boli mnie brzuch i teraz też mnie boli.
H: Czyli się spisałem.- mruknął mi do ucha.
S: Można tak powiedzieć. :P
H: Weźmiemy jeszcze prezerwatywy co kotku? - poruszał zabawnie brwiami.
S: Tak Styles.- zachichotałam.
H: A! Jeszcze muszę wziąć Niallowi żelki, obiecałem, że mu kupię jak będę wracał do domu.
S: To bierz i idziemy.
Byliśmy już przy kasie, gdy spotkaliśmy Lou i Emi.
S: Emi!
E: Sus!-przytuliłyśmy się.
H: Lou!- przedrzeźniali nas.
Lo: Harriet!
S: Hahaha nie śmieszne.
E: Nie przedrzeźniać nas dzieciaki.
H: My nie jesteśmy dzieciakami!
S: Nie Harriet wcale.
H: Ja nie jestem Harriet! Kochanie jak śmiesz tak na mnie mówić?!
S: Styles spokojnie. - stanęłam na palcach i pocałowałam go w policzek.
Lo: A to co?- wyjął z naszego koszyka prezerwatywy.
S: Gumki?- zarumieniłam się.
Lo: Tyle widzę, ale...
E: Lou zostaw ich już, mają prawo.
Lo: Dobra kotek, ale ja nie chcę zostać jeszcze wujkiem, zrozumiano?
H i S: Oczywiście! :D
S: To my już idziemy bo się z obiadem nie wyrobimy.
Lo: Przyjdźcie razem dzisiaj do nas Styles.
H: Zobaczymy.Pa.
S: Narazie.- dałam buziaka w policzek Emi.
E: Papa.-też dała mi buziaka.
Poszliśmy do kasy, chciałam zapłacić, ale Harry mnie uprzedził.
S: Styles nie wkurzaj mnie.
H: Cichutko myszko.- posłał mi całusa.
S: Zabije Cię kiedyś.
Wyszliśmy ze sklepu, szliśmy wolno chodnikiem trzymając się za ręce i rozmawiając.
_________________________________________________________________________________
Taki trochę dłuższy napisałam, przepraszam, że wczoraj nie dodałam, ale nie miałam czasu.
Mam nadzieję, że rozdział się spodoba.
I JAK WAM SIĘ PODOBA NOWY WYGLĄD BLOGA?
7komentarzy=next
jest ok :)
OdpowiedzUsuńRozdział jast boski dopiero dzisiaj zaczełam czytać twojego bloga i strasznie mi sie spodobał ;*
OdpowiedzUsuńJuż nie moge doczekać się następnego rozdziału ;P
/ Krejzolka
Usuńdopiero dzisiaj przeczytałam twojego bloga pierwszy raz i jest super ;DD Prooooosze dodaj następne części uwielbiam takie historie ;DD
OdpowiedzUsuńsuper dodawaj więcej bo zżera mnie ciekawość :)
OdpowiedzUsuńJest super. Wygląd ładny :)
OdpowiedzUsuńnext :*
OdpowiedzUsuńsweet
OdpowiedzUsuńFaaajny bardzo <3
OdpowiedzUsuńnext next next :)
Ładny wygląd bloga :) :)
Hej znalazłam dzisiaj Twój blog i naprawdę bardzo mi się spodobał. Tak więc od dziś masz nową stałą czytelniczkę :) Uwielbiam to jak piszesz i jak przelewasz swoje uczucia na te świetne rozdziały. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuńZapraszam również do siebie na http://zakazanydotyk.blogspot.com/ gdzie pojawił się już prolog. Mam nadzieję, że jak tylko znajdziesz czas to wpadniesz.
Pozdrawiam xxx
jeejuu !! super extra i wgle arrr !!! zajebiście piszesz !!!
OdpowiedzUsuńp.s. też się nieźle uśmiałam :D ahahah xd dawaaj szybko następny <333
Z czego się uśmiałaś? :)
Usuń