poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 1.

 Już dzisiaj ostatni dzień szkoły, jak długo czekałam na ten dzień. Mam tyle planów, które mam nadzieje wypalą. Mam zamiar spędzić te wakacje na dobrej zabawie z przyjaciółką. 
  Równo o godzinie 06:30 zadzwonił mój budzik. Podniosłam się z łóżka jak poparzona.Po drodze do łazienki zgarnełam potrzebne rzeczy i ubrania po czym wparowałam do niej trzaskając drzwiami. Wzięłam szybki prysznic i umyłam włosy moim ulubionym malinowym szamponem. Wyszłam z łazienki o 7:00. Nałożyłam delikatny makijaż i czekałam na moją przyjaciółkę jedząc śniadanie. Włączyłam radio i pakowałam potrzebne rzeczy do małej torebeczki. Po 5 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi, krzyjnęłam krótkie ,,Proszę'' i zapięłam torebkę. Przyjaciółka weszła do środka, gdy zakładałam baletki. Przywitałyśmy się i wyszłyśmy z domu. Do szkoły mamy jakieś 15 minut drogi, czyli zdążymy na czas.
Emily (przyjaciółka Susan): No to gdzie wybieramy się na początek wakacji?-spytała podekscytowana.
Susan: Może pójdziemy do MONSTER?- odpowiedziałam.
E: Widzę, że chcesz poderwać jakieś ciacho!- powiedziała z bananem na twarzy.
S:Skąd to wiesz?!-zaśmiałam się.
E:Bo zawsze, gdy chodzimy do MONSTER kogoś poderwiesz!
S:No może i tak, ale tym razem chcę znależć chłopaka, takiego prawdziwego.
E:Uuu moja Susan chce się ustatkować? 
S:Dokładnie i mam nadzieje, że tak się stanie.
E:Będe trzymać kciuki jak kogoś wyrwiesz.
S:Dzięki, a Leon idzie z nami?
E:Nie wyjeżdża z chłopakami na jakiś obóz jutro rano.
S:Czyli sobie poszalejemy!
E:No będzie impreza na całego! A teraz chodź bo zaraz się spóźnimy!
Doszłyśmy w niecałe 5 minut. Weszłyśmy na sale, w której za chwile ma odbyć się uroczyste zakończenie roku. 
 Po niecałych 2 godzinach przynudzania dyrektora szłyśmy z Emily do domów. Przebrałam się i wyszłam w stronę CH, gdzie miałyśmy się spotkać. Gdy doszłam na miejsce Emily już czekała. Od razu poszłyśmy do naszego ulubionego sklepu. Wybrałam ten zestaw i poszłyśmy do następnego sklepu, w którym Emily wybrała swój zestaw na impreze. Następnie poszłyśmy do drogerii po kosmetyki. Wyszłyśmy z CH po jakichś 3 godzinach. Poszłyśmy do Milkshake City i omówiłyśmy wszystkie szczegóły odnośnie dzisiejszego wieczoru. Pożegnałyśmy się i poszłyśmy w strone swoich domów. Po drodze postanowiłam wejść jeszcze do mojej ulubionej piekarni po jakieś ciastko. Podeszłam do sprzedającego, którego widziałam tu po raz pierwszy. Wysoki brunet z uroczymi loczkami i pięknymi zielonymi tęczówkami obdarzył mnie słodkim uśmiechem. Postanowiłam z nim pogadać. 
S: Hej jestem Susan.-posłałam mu uśmiech.
H: Harry miło mi.-ohh te dołeczki.
S: Jak długo tutaj pracujesz? Jestem tutaj codziennie i jakoś nigdy Cię nie widziałam.
H: Od dzisiaj. W sumie jesteś moją pierwszą klientką i mam nadzieję, że jutro znowu się spotkamy. 
S: Ja też bo wydajesz się bardzo miły.
H: W takim razie co Ci podać piękna?
S: A co mi polecasz?- uśmiechnęłam się słodko.
H: Ciastko francuskie.
S: W takim razie poproszę :).
Harry poszedł po moje ciastko a ja przyglądałam się jego ruchom. Czy to możliwe, że zakochałam się w Harry'm? Ale tak szybko? Może to miłość od pierwszego wejrzenia? Susan ty idiotko przecież takie coś nie istnieje. Moje rozmyślenia przerwał Harry, który podał moje zamówienie. 
H: Proszę. Zamówienie dla pięknej Susan. 2 funty poproszę :)
S: Dziękuję. Słodki jesteś. :)
H: Miło mi. Do zobaczenia?
S: Do jutra Harry. :)
Weszłam do domu po drodze zjadłam moje ciastko. Spojrzałam Na zegarek... O Matko już 17 muszę się zacząć szykować. Weszłam do łazienki, wyprostowałam włosy, ubrałam mój zestaw, umalowałam się i wyszłam z łazienki o 18:30. Gdy spakowałam torebkę zadzwonił dzwonek do drzwi. Ubrałam buty i otworzyłam drzwi. Ruszyłyśmy z Emily bo to ona stała pod drzwiami do MONSTER. Po 20 minutach już siedziałyśmy przy barze. Piłyśmy swoje zamówione drinki i rozmawiałyśmy, gdy podeszła do nas grupka chłopaków.
H: Hej dziewczyny jak się nazywa... Susan? :D
S: O! Cześć Harry!
H: Co tutaj robisz?
S: Świętujemy z E... Emily?
H: Tańczy z Niallem.
S: No faktycznie no więc świętujemy zakończenie roku.
H: Zatańczysz? Kocham wolne kawałki.
S: Z chęcią.
Wyszliśmy na środek parkietu. Położyłam ręce na jego szyji, a Harry oplótł swoje ręce na mojej talii. Kołysaliśmy się w rytm piosenki patrząc sobie w oczy. Położyłam głowę na tors Harrego i wsłuchiwałam się w rytm jego serca, gdy podniósł mój podbródek dwoma palcami. Znowu patrzyliśmy sobie w oczy, przybliżyliśmy się do siebie, gdy...
________________________________________________________________________________
Tak wiem, że nie najlepszy był ten rozdział, ale starałam się napisać jak najlepszy. Proszę o komentowanie, bardzo mi na tym zależy :)

4 komentarze:

  1. Baaaaardzo fajne.
    Tak lekko się czyta :) :) :)
    pozdrawiam :*
    aaa akcja szybko sie toczy ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. To źle, że akcja szybko się toczy? =)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! Na serio fajnie piszesz! :) No, i jeszcze do tego opowiadanie z Hazzą! ;)
    Kocham Cię po prostu,
    Buziaki Malikowa

    PS.Nadal zapraszam na
    http://waiting-for-a-girl-like-you.blogspot.com/- Nowy rozdział już jutro!

    OdpowiedzUsuń