***kilka lat później***
-Jak je nazwiemy? - spytałem Susan, gdy dowiedziałem się, że za 7 miesięcy po raz 3 zostanę ojcem.
-Mamy już Darcy, Louisa no to może dziewczynka Angela, a jak będzie chłopczyk to... Josh. Co ty na to? - spytała z entuzjazmem.
-No fajne imiona. - powiedziałem i zacząłem prowadzić ją na dół, gdzie siedziała 7 - letnia Darcy i 2 - letni Louis.
-Chcieliśmy Ci coś powiedzieć Darcy. - zaczęła moja żona.
-Będziesz miała kolejnego brata albo siostrę. - dokończyłem i spojrzałem na moją ukochaną. Tak jak ja bała się reakcji naszej córki, która ma charakter Susan, czyli niezdecydowany. Raz coś jej się podoba, a raz nie. Ta wstała z kanapy i przytuliła nas.
-Ojejku, ale się cieszę! - ulżyło mi.
-No to może uczcimy te wiadomość wypadem na plac zabaw?
-Tak! Tak! Tak! - Darcy była zachwycona.
-No to leć na górę się ubrać skarbie.
-Pomożesz mi uszykować Louisa?
-No jasne. Chodź. - wziąłem naszego synka na ręce i zaniosłem do pokoju. Przebraliśmy go w czerwone szorty, białą bluzkę w paski i białe trampki. Oczywiście te ciuszki dostał od wujka Louisa, a jakby inaczej. Haha.
***
-Darcy kochanie uważaj na Louiska dobrze?
-Tak mamusiu - pobiegli do piaskownicy, a ja i Harry usiedliśmy na jednej z ławek. Usiadłam na kolanach swojego męża. Siedzieliśmy rozkoszując się spokojem i ciszą, co jakiś czas spoglądając na nasze dzieci.
-Harry? - obrócił głowę w moją stronę.
-Myślałeś kiedyś co byś teraz robił, gdybyś mnie nie poznał i za mnie nie wyszedł?
-Szukałbym Cię. - pocałował mnie.
-Jej, ale Ty jesteś słodki. Kocham Cię. - wzruszyłam się.
-Hormony buzują co? - zaśmiał się.
-Jak oszalałe. - również się zaśmiałam.
Spojrzałam w stronę dzieci. Śmiały się i rzucały piaskiem. No cóż dzisiaj im na to pozwolę. Usłyszałam dźwięk telefonu. Odebrałam. Dzwoniła Emily.
-Cześć kochana, jak po wakacjach?
-Wspaniale! Opowiem Ci wszystko jak się odwrócisz. - zdziwiłam się. Odwróciłam się, a za chwilę również Harry. Zastałam widok Louisa i Emily. Wstałam i zaczęłam iść w ich stronę. Najpierw przywitałam się z Em. Później wtuliłam się w Lou. On wziął mnie na ręce i obrócił dookoła. Debil jeden. Haha.
-Bez obrazy słońce, ale chyba Ci się przytyło. - zaśmiał się.
-Bo jestem w ciąży. - cmoknęłam swojego męża w usta.
-Serio?! Ja też! - przytuliłyśmy się.
-No to gratulacje stary! - krzyknęli równo Hazz i Lou.
-No to działo się trochę co? - poruszałam brwiami.
-No, a co myślałaś? - śmiałyśmy się.
-Wujek! - przybiegła uradowana Darcy i wskoczyła Lou na ręce.
-Cześć księżniczko - cmoknął ją w głowę.
-Wujku muszę Ci coś powiedzieć. - szeptała mu coś na ucho.
-Hahaha nie kochanie. Tatuś nie bije mamusi. Oni się... em... bawią. Leć do braciszka. - odstawił ją na ziemię i nie mógł opanować śmiechu.
-No i co Ci mówiła? - spytał loczek.
-Że bijesz Susan bo słyszała jak krzyczy w nocy. - zarumieniłam się i pociągnęłam Em na inną ławkę, żeby porozmawiać.
-No to opowiadaj co tam robiliście. - zaczęłam.
Opowiedziała mi wszystko w skrócie. Nie powiem z jej opisu wynikało, że były to wakacje jej marzeń. Cieszę się, że jest szczęśliwa. Jeszcze chwilę rozmawiałyśmy, ale usłyszałam płacz Louisa. Szybko do niego podeszłam. Byłam przestraszona, bo nie wiedziałam co się stało. Okazało się, że po prostu uderzył się w rączkę.
-Daj mamusia pocałuje. Już nie boli co?
-Nie. Ja chce spać. - przetarł oczka.
-No to pójdziemy do domku. Darcy zawołaj tatusia niech Ci pomoże pozbierać zabawki.
-Już jestem kochanie. - zaczęli chować rzeczy do torby.
*** 7 miesięcy później ***
-Oddychaj Susan. - mówił poddenerwowany Louis, który zawoził mnie do szpitala. Harry akurat jechał po Darcy do szkoły.
-Już jesteśmy. - wysiadł. Zabrał mnie na ręce i zaniósł do środka.
Przybiegł lekarz i zawiózł na porodówkę.
Po 2 godzinach na świat przyszedł Josh. Na sali gdzie miałam przebywać był już Harry, Louis i Emily z 4 - dniowym synkiem Alexem.
-Za chwilę przyniosą... Josha.
-Boże jak się ciesze! - Hazz mnie przytulił.
-A jak się czujesz?
-Tak jak kobieta po porodzie. - zaśmialiśmy się, chodź nie miałam siły.
Żadne słowo nie opisze tej radości, że mam tak wspaniałe dzieci. No i oczywiście kochającego męża i przyjaciół. Pamiętam słowa, które wciąż krążyły w mojej głowie za czasów dzieciństwa *"Give Me Love". Tę miłość dał mi Harry. Najcudowniejszy chłopak, a raczej już mężczyzna na całym świecie.
KONIEC
________________________________________
CIEKAWE ILE KOMENTARZY BĘDZIE POD OSTATNIM ROZDZIAŁEM.
DARCY (7 lat)
LOUIS(2 lata)
*Te słowa odnoszą się do matki Susan, która miała ją za przeproszeniem w dupie.
No to już koniec opowiadania. :')
Dziękuję tym co czytali od początku i nie tylko im. Wszystkim! <3!
<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3


