E: Lou daj im spokój niech się sobą nacieszą gołąbki.
Z: No to my już może pójdziemy co? Zostawimy was samych.
S: Nie! Zostańcie i tak nie mamy żadnych planów prawda skarbie?
H: Chłopaki no zostańcie.
N: Dobra dobra, ale Sus masz jakieś jedzenie głodny jestem. - wyszczerzył się.
S: Zrobimy razem obiad co? Już 11 pójdziemy z Emily do sklepu i coś przygotujemy.
E: To dalej Sus ubieraj buty!
S: Chłopaki tylko mi domu nie roznieście! Kochanie pilnujesz ich.- wskazałam na Harry'ego i cmoknęłam go w usta.
Wyszłyśmy z domu kierując się do pobliskiego marketu. Po drodze cały czas rozmawiałyśmy.
Weszłyśmy do sklepu i zaczęłyśmy zbierać potrzebne produkty do zrobienia obiadu postanowiłyśmy zrobić tortille i babke cytrynową, wzięłyśmy jeszcze jakieś słodycze, soki i chipsy ,podeszłyśmy do kasy, zapłaciłyśmy i wróciłyśmy do domu. Cała droga znowu minęła nam na rozmowie. Otworzyłyśmy drzwi, a chłopcy podbiegli do nas i odebrali siatki, tylko Harry stał w framudze drzwi i patrzył na mnie z miną zabójcy.
S: Emi pójdziesz pomóc chłopakom rozpakować siatki?- pokazałam kątem oka na Harry'ego. Kiwnęła glową i poszła.
S: Coś się stało?
H: Kochanie, dlaczego nosisz te ciężkie siatki, przecież masz chorą rękę i nie powinnaś się przemęczać, masz silne leki przeciwbólowe, bardzo dobrze o tym wiesz. Mogłaś powiedzieć to poszedłbym z wami, albo podjechalibyśmy samochodem.
S: No przepraszam skarbie, nie wiedziałam, że tyle nakupimy.
H: No dobrze nie umiem się na Ciebie gniewać myszko.- przytulił mnie i pocałował w czoło.
Uśmiechnął się, gdy spojrzał na moją szyję.
S: Co się tak uśmiechasz?
H: Widzę, że zrobiłem Ci malinkę skarbie.
S: Yhh... Idę się przebrać w coś wygodniejszego i zaraz będziemy robić obiad.
H: Pomogę Ci. :D
S: Chodź.
S: Idziemy na chwilę na górę. Poradzicie sobie?
Chłopcy i Em: Tak jest! :D
Poszliśmy na górę. Wyciągnęłam zestaw (bez torebki) z szafy, wyminęłam Harry'ego, który stał za mną.
Weszłam do łazienki, a za chwilę pojawił się w niej Harry.
S: Harry, możesz wyjść wstydzę się.
H: Kochanie nie masz się czego wstydzić.
S: Yhh no dobrze.
Rozebrałam się do bielizny. Oczywiście nie obyło się bez komentarza Harry'ego.
H: Koronka mmm... Musisz być taka pociągająca?
S: Loczuś na seks możesz liczyć dopiero po dłuższej znajomości.
H: Kochanie jak ja Ci zrobię dobrze to nie usiądziesz przez tydzień.
S: Yhh Hazza!- pisnęłam.
H: No co?! Prawdę mówię mała.
S: Pomożesz mi założyć bluzkę?
H: Podaj.
Harry założył mi bluzkę i postanowił założyć też spódniczkę. Chociaż wiedziałam, że była to wymówka, żeby dotykać mój tyłek. Ojj Harry.
Zeszliśmy na dół i zobaczyliśmy jak chłopcy rzucali się żelkami.
S: I niech jeszcze raz Louis mi powie, że nie jest dzieckiem.- zaśmiałam się i obróciłam się do Harry'ego, ale zobaczyłam, że jego już nie ma. Rzucał się z nimi żelkami. Weszłam do kuchni i zobaczyłam Louisa i Emi, którzy się całują. Gdy mnie zobaczyli od razu się od siebie oderwali.
S: Czy ja o czymś nie wiem? :D
Lo: Bo wiesz Sus, jesteśmy razem.
S: :D! Od kiedy?!- przytuliłam ich.
E: Od jakichś 2 minut.
S: Ojj jak słodkoo. :) - Chłopaki chodźcie!- chłopcy od razu przybiegli.
Lo: Chcielibyśmy wam powiedzieć, że jestem z Emi.
Ch: Gratulacje!
E: Dziękujemy.
S: Siadajcie, zaraz podam obiad. :)
![]() |
| Jadalnia Sus. |
S: Harry nie jestem kaleką.
H: NIe dyskutuj.- wstał i mnie pocałował.
Z: Jakie to słodkie. fuu...
N: Cicho siedź.
Li: Chłopcy pogadamy jak wy będziecie mieć dziewczyny.
Wyszło w końcu na to, że Harry podał do stołu. Zjedliśmy obiad, później deser i postanowiliśy obejrzeć
film. Wybraliśmy jakąś komedie. Położyłam się z, a raczej na Harry'm na fotelu, chwile się wierciłam, w
końcu ułożyłam się wygodnie na jego torsie, a reszta na kanapie i drugim fotelu. Po obejrzeniu filmu, wszyscy zaczęli zbierać się do domu.
![]() |
| Tak leżeli Harry i Susan. |
H: Kochanie muszę już iść. Chłopaki będą się martwić.
S: Musisz?
H: Muszę, jutro idę do pracy.
S: Przyjdę do ciebie.
H: Dobrze.
Wstaliśmy, Harry ubrał buty. Wyszliśm przed drzwi. Patrzeliśmy sobie w oczy, pocałowaliśmy się długo i namiętnie.Powiedział krótkie ,,Dobranoc Kochanie'', ja odpowiedziałam ,,Papa Mój Loczku''-uśmiechnął się. Cmoknął mnie w czoło i poszedł do samochodu.
_________________________________________________________________________________
To jest chyba mój najgorszy rozdział. Przepraszam Was, ale nie mam weny. :P
6 Komentarzy = Next ;))


superr świetny pisz dalej
OdpowiedzUsuńdalej
OdpowiedzUsuńDalej
OdpowiedzUsuńZajebiste <3 Dalej <3
OdpowiedzUsuńSwietne kiedy next;)
OdpowiedzUsuńLoffciam cie
OdpowiedzUsuńDziękuję Wam bardzo to co piszecie jest bardzo miłe. Next będzie, albo jutro, albo jak zdąże to nawet dzisiaj, ale to taki krótki.
OdpowiedzUsuńsuper ♥
OdpowiedzUsuńHej prosze daj next bo nie wytrzymuje;)
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, ale bedzie jutro poniewaz dzisiaj nie mialam czasu, nie obrazicie sie? :)
OdpowiedzUsuńBede czekac ;) jestes swietna
OdpowiedzUsuńTsaa... kochanie, skarbie -.- fuu za słodko xd
OdpowiedzUsuńi mam proźbe jakbyś mogla nie używać emotek w opowiadaniu ?
Fajnie, pozdrawiam ;*
Po pierwsze ,,prośbe'' po drugie ja lubię używać emotki i będę je używać, chyba że jeszcze komuś nie pasują.( Piszcie jak Wam się coś nie podoba to zmienie )=)
UsuńAha i jeszcze jedno jak według Ciebie jest ,,za słodko'' to może poprostu nie czytaj? To młoda miłość i okazują uczucia poprzez takie właśnie słowa. I jak widać zazdro.
Pozdro.x =)
Może faktycznie jest ,,słodko'' ,ale oni dopiero zaczynają być w związku więc sobie słodzą. Później będzie mniej tych ,,kochanie, myszko, kotku'' ETC. =)
UsuńJak macie jakieś uwagi to śmiało piszcie postaram się to zmienić =*
Dopiero zaczęłam czytać,bo zauważyłam tego bloga i przykro mi to mówić,ale wszystko dzieje się za szybko przez co blog jest bardzo nudno,to ma być wiarygodne,a po 2 dniach znajmości nikt ze sobą nie chodzi.Zgadzam się z tym,że jest za słodko,najpierw zaciekaw czytelników jakąś akcją a dopiero potem ich zaskocz! Ten komentar w żadnym stopniu nie ma cię urazić,to tylko taka mała rada ode mnie (:
OdpowiedzUsuń