Przy tej piosence powstał rozdział: WŁĄCZ
Znowu patrzyliśmy sobie w oczy, przybliżyliśmy się do siebie, gdy...
Znowu patrzyliśmy sobie w oczy, przybliżyliśmy się do siebie, gdy...
_________________________________________________________________________________
Gdy ktoś na mnie wpadł. Upadłam na podłogę, uderzając głową o parkiet. Zakręciło mi się w głowie i chyba zemdlałam, bo nic więcej nie pamiętam.
*** Z perspektywy Harry'ego***
Już prawie byśmy się pocałowali, gdyby nie ten koleś, który na nas wpadł. Ale nie to jest teraz najważniejsze. Moja... To znaczy Susan upadła z wielkim hukiem na podłogę. Szybko kucnąłem obok niej i podnisłem ją. Cały czas miała zamknięte oczy.
H: Susan! Susan! Otwórz oczka proszę.
E: Jezu! Co jej się stało?!
H: Jakiś dupek ją popchnął. CHodź musimy jechać do szpitala, może ma coś złamane.
E:Szybko, ale czym masz samochód?
H: Lou! Szybko jedziemy do szpitala.
Louis szybko popędził do samochodu wsiadłem z Susan na rękach na tylne siedzenie, a Emily usiadła koło Louisa z przodu. Louis jechał bardzo szybko, a ponieważ jest już późna godzina nie było zbędnych korków.
Boże biedna Susan, dopiero co rozpoczęły się wakacje, a ona już będzie w szpitalu. Zaopiekuję się nią najlepiej jak mogę. Wiem, że dopiero co się poznaliśmy, ale mnie to nie przeszkadza, bo bardzo mi na niej zależy, chcę ją dobrze poznać. Jaka ona jest piękna.
S: Ha...Harry?
H: Susan kotku coś Cie boli? Zaraz będziemy w szpitalu.
S: Strasznie boli mnie ręka i trochę głowa. Ale nie musimy jechać do szpitala, wszysko jest w porządku.
H: Pokaż tą rękę. - złapałem ją za łokieć i próbowałem lekko ruszyć ręką, ale od razu pisnęła.
S: Ał! Harry to boli!
H: Widzisz, dlatego musimy jechać do szpitala.
S: Ohh no dobra już. - Usiadła na moich kolanach i wtuliła się w moją szyję. Dojeżdżaliśmy do szpitala. Wysiadłem i wziąłem Susan na ręce i zaniosłem do środka. Podszedłem z Susan do jakiejś pielęgniarki.
H: Dzień dobry poprosiłbym doktora.
Pielęgniarka: A co się stało? Już wołam.
H: Najprawdopodobniej złamana ręka.
Pielęgniarka wyciągnęła ze swojego fartucha komórkę, nadusiła jakiś numer i zadzwoniła. Po chwili przyszedł chirurg i wskazał na drzwi do jakiegoś gabinetu. Weszliśmy i położyłem Susan na kozetkę. Stanąłem obok, ale lekarz mnie wyprosił. Ygh...
E: I coo?
H: Narazie kazał mi wyjść.
L: Stary wszystko będzie w porządku. Mogę Cię na słówko?
Odeszliśmy kawałek. Louis przytulił mnie, a ja zdezorientowany spytałem.
H: Co się stało?
L: Widać, że się w niej zakochałeś, nawet Emi to zauważyła.
H: No może...
L: Nie może stary tylko tak widać to!
H: No dobra prawda, a teraz chodź zaraz Emily będzie się niecierpliwić.
L: Dobra.
Po 5 minutach z gabinetu wyszedł lekarz z Sus. Miała rękę w gipsie. Miała smutną minę, aż zachciało mi się płakać, a to u mnie rzadko się zdarza. Podeszła do mnie i mnie przytuliła. Oplotłem ją rękami i pogłaskałem po głowie.
*** Z perspektywy Susan***
Że też taki początek wakacji musiał spotkać mnie, a zapowiadało się tak fajnie. Ręka strasznie mnie bolała S: Louis zawiózł byś mnie do domu? :)
L: Tak mała chodźćcie.
Wyszliśmy ze szpitala i wsiedliśmy do samochodu. Do mojego domu jest jakieś 10-15 minut drogi. Przytuliłam się do Harry'ego i oparłam głowę na jego torsie. Nachylił się nade mną i przytulił.
H: Nawet nie wiesz jak się martwiłem.-szepnął.
S: Na prawdę?-spytałam równie cicho.
H: Na prawdę, jesteś dla mnie bardzo ważna.
S: Dla mnie też jesteś ważny.Ał.
H: Boli mocno ręka?
S: Już mniej. Harry?
H: Hmm?
S: Zostaniesz u mnie?
H: Jeśli chcesz to oczywiście.-pocałował mnie w głowę.
S: Jasne, że chcę-szepnęłam tak, żebym tylko ja mogła usłyszeć.
Zajechaliśmy do domu, wysiadłam i otworzyłam drzwi od domu.
S: Chodźcie do środka.
L: Nie ja muszę jechać do chłopaków. Harry jedziesz czy zostajesz? :)
S: Harry zostaje ze mną :D Emi ty też?
E: Nie ja będę się zbierać jestem zmęczona. :) Papa
L: Podwieźć Cię?
E: Okey :)
I odjechali. Weszliśmy z Harry'm do salonu. Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy się poznawać. Harry okazał się być taki jak myślałam opiekuńczy i słodki.
S: Chcesz coś do picia?
H: Oj nie kochana, ja zrobię picie, a ty idź się przebierz.
S: A co nie łądnie wyglądam? :D
H: Pięknie, ale pewnie Ci nie wygodnie co?
S: No nie zbyt :P
H: No to zmykaj na górę, a ja zrobię coś do jedzenia i picia co?
S: Dobrze :)
Pobiegłam na góre się przebrać się w coś wygodnego i zeszłam na dół do Harry'ego. Zobaczyłam jak siedzi na kanapie z rękami opartymi o kolana. Myślał nad czymś intensywnie. Podeszłam do niego i kucnęłam przy nim.
S: Harry? Coś się stało?
H: Nie...to znaczy...Tak.
S: Powiesz mi co się stało?
H: Nie wiem czy mogę boję się, że Cię strace, a jesteś na prawdę wyjątkowa.
S: Nie stracisz mnie obiecuję, a teraz mów co się dzieje.-złapałam go za ręke.
H: Bo ja...ja się...zakochałem w Tobie.Susan Kocham Cię-poczułam motylki w dole brzucha.Też go kocham...-Tak wiem wszystko zepsułem już pójdę.
S: Nie! Harry stój.- obrócił się, a ja wpiłam się w jego usta.-Ja też Cię Kocham!- uśmiechnął się promiennie.
H: W takim razie Susan Leight czy zechcesz być moją dziewczyną?
S: Nie wiem...-posmutniał. Żartuje, no oczywiście, że tak! - pocałowałam go w czybek nosa, na co zareagował chichotem.
H: Co robimy?
S: Jestem padnięta idziemy spać?
H: Razem w jednym łóżku?
S: Tak kochanie.
H: To chodź skarbie.- wziął mnie na ręce jak panne młodą i zaniósł do pokoju. Postawił mnie przed szafą. Harry zdjął spodnie i bluzkę i położył się do łóżka, gdy ja stałam przed szafą postanowiłąm wziąć mu koszulkę. Cały czas mnie obserwował.
S: Harry!
H: Co?!
S: Przestań się tak na mnie gapić.
H: To nie moja wina, że jesteś taka seksowna.
S:Ugh...-poszłam do łazienki.
Przebrałam się i wyszłam z łazienki. Harry już słodko spał. Spojrzałam na zegarek... O Boże już 4 w nocy. Położyłam się obok Harry'ego. Przyciągnął mnie do siebie i szepnął...
_________________________________________________________________________________
Proszę o komentowanie, bo nie wiem czy się nadaję do pisania. :)
Kolejna część pojawi się, gdy będą conajmniej 2 komentarze. :)
next :D
OdpowiedzUsuńZajebisty blog <33 pisz dalejj bo już sie nie moge doczekać ;33
OdpowiedzUsuńczekam nn. i świetny rozdział :D :*
OdpowiedzUsuńTwoje opowiadanie szybko się
OdpowiedzUsuńrozkręciło. Trochę za szybko. Ale i tak czekam na dalsze losy S+H.;-)
anonim wyżej ma rację.W opowiadaniu wszystko dzieje się tak szybko.Jest sobie itd i nagle bum! Miłość aż do śmierci.Przez to opowiadanie robi się mniej ciekawe :/
OdpowiedzUsuń