1) NA TYM BLOGU NAJPRAWDOPODOBNIEJ POJAWIĄ SIĘ JESZCZE OKOŁO 5 ROZDZIAŁÓW.
2)DRUGI BLOG! <3 CZYTAJCIE! :) KOMENTUJCIE!
3)KOMENTUJCIE! <3
*********************************************************************
***Oczami Susan***
Zarumieniona usiadłam na swoje miejsce. Po naszym pierwszym tańcu było tyle oklasków, że nie zdołałam się nie zarumienić, jak to ja.
-Kochanie
-Tak?
-Czemu nie jesz? Źle się czujesz?
-Nie nie, tylko się zamyśliłam
-Żałujesz, że za mnie wyszłaś?
-Nigdy w życiu skarbie-pocałowałam go, a wszyscy zaczęli krzyczeć ,,Gorzko, gorzko'' i klaskać. No nic jak mus to mus, hahaha.
Po zjedzeniu posiłków poszliśmy na parkiet. Tańczyłam parę razy z Louisem, Niallem i innymi gośćmi. Oczywiście najczęściej z Harrym, bo stwierdził iż ,, musi nacieszyć się świeżą żoną''. Hahaha, głupek. Tańczyliśmy i tańczyliśmy. W końcu po ok. 2 godzinach ciągłego szalenia na parkiecie musiałam odpocząć. Zrobiło mi się niedobrze, dlatego wyrwałam się z uścisku Harrego i szybkim krokiem skierowałam się do toalety. Za mną pobiegł mój mąż (jak to fajnie brzmi). Wbiegłam do jednej z kabin i zwymiotowałam, tym razem było tam trochę krwi. O nie... nie, nie, nie, akurat w tak ważnym dla nas dniu. Powiedzieć czy nie powiedzieć Harremu? Muszę... przecież to mójchłopak to znaczy mąż, ale będzie się martwił. Z rozmyśleń wyrwał mnie jego opiekuńczy głos.
-Kochanie, wszystko w porządku?
-Tak,tak wszystko okey, tylko...-przełknęłam ślinę szerzej otwierając drzwi kabiny. Spojrzał na mnie z przejęciem i mocno przytulił.
-Jesteś cała blada, mów...
-Zwymiotowałam... ale z krwią...
-O Boże... ch...chodź jedziemy do szpitala.
-Nie, nie! Harry stój! To nic takiego!
-Susan do jasnej cholery!-krzyknął,a ja momentalnie poczułam, że moje oczy robią się mokre.
-Jezu, skarbie, tak bardzo Cię przepraszam, po prostu tak strasznie się martwię...- wtuliłam się w jego ciało.
***5 miesięcy później***
***9 miesiąc ciąży***
Obudził mnie śmiech chłopaków. Zakryłam twarz poduszką i próbowałam kontynuować spanie. Po chwili usłyszałam dźwięk
robionego zdjęcia.
-Chłopcy... który tym razem zrobił zdjęcie?-cisza. -Nie macie komu, czemu robić zdjęć?
-No, ale to są pamiątkowe fotki!-krzyknął, a raczej pisnął Lou.
-Przecież macie tyle kompromitujących mnie zdjęć na telefonach, laptopach i Tweeterze-z wypowiedzeniem ostatniego słowa spojrzałam na mojego męża.
-Połowy jeszcze nie widziałaś...-szepnął.
********************************************************************************
10 komentarzy=next
Sorki, że taki krótki! ;c
I JESZCZE RAZ ZAPRASZAM! <3
***Oczami Susan***
Zarumieniona usiadłam na swoje miejsce. Po naszym pierwszym tańcu było tyle oklasków, że nie zdołałam się nie zarumienić, jak to ja.
-Kochanie
-Tak?
-Czemu nie jesz? Źle się czujesz?
-Nie nie, tylko się zamyśliłam
-Żałujesz, że za mnie wyszłaś?
-Nigdy w życiu skarbie-pocałowałam go, a wszyscy zaczęli krzyczeć ,,Gorzko, gorzko'' i klaskać. No nic jak mus to mus, hahaha.
Po zjedzeniu posiłków poszliśmy na parkiet. Tańczyłam parę razy z Louisem, Niallem i innymi gośćmi. Oczywiście najczęściej z Harrym, bo stwierdził iż ,, musi nacieszyć się świeżą żoną''. Hahaha, głupek. Tańczyliśmy i tańczyliśmy. W końcu po ok. 2 godzinach ciągłego szalenia na parkiecie musiałam odpocząć. Zrobiło mi się niedobrze, dlatego wyrwałam się z uścisku Harrego i szybkim krokiem skierowałam się do toalety. Za mną pobiegł mój mąż (jak to fajnie brzmi). Wbiegłam do jednej z kabin i zwymiotowałam, tym razem było tam trochę krwi. O nie... nie, nie, nie, akurat w tak ważnym dla nas dniu. Powiedzieć czy nie powiedzieć Harremu? Muszę... przecież to mój
-Kochanie, wszystko w porządku?
-Tak,tak wszystko okey, tylko...-przełknęłam ślinę szerzej otwierając drzwi kabiny. Spojrzał na mnie z przejęciem i mocno przytulił.
-Jesteś cała blada, mów...
-Zwymiotowałam... ale z krwią...
-O Boże... ch...chodź jedziemy do szpitala.
-Nie, nie! Harry stój! To nic takiego!
-Susan do jasnej cholery!-krzyknął,a ja momentalnie poczułam, że moje oczy robią się mokre.
-Jezu, skarbie, tak bardzo Cię przepraszam, po prostu tak strasznie się martwię...- wtuliłam się w jego ciało.
***5 miesięcy później***
***9 miesiąc ciąży***
Obudził mnie śmiech chłopaków. Zakryłam twarz poduszką i próbowałam kontynuować spanie. Po chwili usłyszałam dźwięk
-Chłopcy... który tym razem zrobił zdjęcie?-cisza. -Nie macie komu, czemu robić zdjęć?
-No, ale to są pamiątkowe fotki!-krzyknął, a raczej pisnął Lou.
-Przecież macie tyle kompromitujących mnie zdjęć na telefonach, laptopach i Tweeterze-z wypowiedzeniem ostatniego słowa spojrzałam na mojego męża.
-Połowy jeszcze nie widziałaś...-szepnął.
********************************************************************************
10 komentarzy=next
Sorki, że taki krótki! ;c
I JESZCZE RAZ ZAPRASZAM! <3
Huehuehuehuehueheueuehuehheh pierwsza!!!! :D Rozdział swietny!!! Ale jak zaczęła tą krwią wymiotować to cóż...wystraszyłaś mnie...spróbuj a niech się coś stanie jej lub dziecku...pamiętaj znajdę cię i przyjadę pod twój dom na moim zajebistym jednorożcu,potem cały twój dom będzie w kuptaśmie...wolisz papier rumiankowy Regina (jakoś tak) czy jakiś inny? :D A teraz tak na poważnie...Kobieto dajesz mi tutaj kolejnego rozdziała bo nie ręczę za siebie...dobra będę szczera i powiem ci,że kończę pisać ten komentarz bo mnie palce już bolą xd Pozderko :D
OdpowiedzUsuńŚwietny <3
OdpowiedzUsuńmam nadzieje ze ani jej ani dziecku sie nic nie stanie.. aaaaaaaa... no i dodaj szybko bo my tu umieramy z ciekawoosci!!! xd <3
OdpowiedzUsuńSuper! Trochę się przestraszyłam jak zaczęła tą krwią wymiotować
OdpowiedzUsuńPolecam: hemilystylox.blogspot.com
Jaaaak super, świetny rozdział a tym bardziej blog. :* // imaginy1onedirection.blogspot.com
OdpowiedzUsuńhddscjfdsajlkdjwe ŚWIETNY JEST!! sjdfsnflksfd;ol
OdpowiedzUsuńŚwietne cudowne genialne ....
OdpowiedzUsuń♡Czekam na next ♡
W twoim drugim bloga daj żeby ''Anonimowy,, mógł komentowali
OdpowiedzUsuńSuper :**
OdpowiedzUsuńKocham :**** next<3
OdpowiedzUsuń