Mianowicie Susan razem z Emily sadziła kwiaty. Zastanawiało mnie to, jak Em ją przekonała do wyjścia na dwór. Tak panicznie bała się każdego i wszystkiego, a teraz widzę ją na powietrzu, uśmiechniętą i nie przestraszoną? Wręcz zadowoloną i pewną siebie? Gdy do niej podszedłem zmieniłem zdanie. Lekko ode mnie odskoczyła, ale później wtuliła się w moje ciało. Ucałowałem ją w głowę i posłałem zdziwione spojrzenie przyjaciółce.
-Byłyśmy u psychologa...-powiedziała mi cichutko Susan, tak jakby słyszała moje myśli.
-I już lepiej? Nie boisz się tak bardzo?-spytałem lekko spoglądając w dół.
-Jeszcze nie jest tak jak było...-spojrzała w moje oczy.
-Ale będzie-przerwałem jej w połowie zdania.
-Mam nadzieję...-szepnęła.
-Chodźmy do domu mała, zimno się robi i za chwilę będzie padać
-Ale my jeszcze nie...
-Idź z Harrym, my z Lou dokończymy, prawda skarbie?
-N...-nie dokończył bo Em go kopnęła-Pewnie!-rozmasował bolące miejsce, a ja się zaśmiałem.
Weszliśmy do domu i skierowaliśmy się do salonu. O dziwo był pusty. Usiedliśmy i włączyliśmy telewizor. Leciały same denne filmy, więc postanowiliśmy ugotować coś na obiad.
***Oczami Susan***
-Co to jest? Uwielbiam to!
-Tajemnica!-krzyknął Harry.
-Nie to nie! I tak moje ulubione danie, od teraz!-oznajmił Niall, a my się zaśmialiśmy.
-Wszyscy zjedli?-wstałam.-To ja posprzątam-zaczęłam zbierać talerze, ale uniemożliwił mi to Harry, który podszedł do mnie i odłożył porcelanę z powrotem na stół.
-Oj, nie kochanie, ty nie sprzątasz, odpoczywasz.
-Ale przecież...
-Żadnego ale! Chłopcy posprzątają, a my idziemy na spacer, hmm?
Spacerowaliśmy parkowymi alejkami rozmawiając na miliard różnych tematów. Najbardziej kochałam takie zapomnienie i szczerą i zabawną rozmowę z Harrym. Gdyby nie on, to nie wiem co bym zrobiła, na pewno teraz siedziałabym w domu i narzekała, jaka to ja jestem samotna, a tymczasem co? Niedługo będę mam nadzieję szczęśliwą mężatką i matką. Życie jest piękne!
***Oczami Susan***

***2 miesiące później***
Dziś odbędzie się nasze wesele! Nie mogę się doczekać! Razem z Harrym zaplanowaliśmy je tak, że po prostu musi być idealne! Mam nadzieję, że nikt i nic nie zepsuje nam tak ważnego dnia.
Siedziałam na fotelu u kosmetyczki. Pierwsza kobieta zajmowała się makijażem, a druga układaniem moich włosów. Jeszcze tylko sukienka i uroczystość...
Staliśmy już na ślubnym kobiercu. Właśnie miałam wypowiedzieć te magiczne słowo, czyli ,,Tak'', ale w mojej głowie pojawiło się pełno obaw związanych z zawarciem związku małżeńskiego. Muszę, muszę to zrobić, nie dla dziecka, tylko przede wszystkim dla siebie... dla swojego szczęścia...
**************************************************************************
Okropny! ;c
Nie miałam weny przez ten tydzień... ;c Przepraszam Was. :)
Myślałam o tym, aby założyć drugiego bloga, typu BLACK ;) Jak myślicie czy to dobry pomysł? Piszcie w komentarzach! Proszę! Muszę się zdecydować :)
10 komentarzy = next
I to jeszcze jak dobry :)
OdpowiedzUsuńŚwietny,ale trochę mnie wystraszyłaś myślałam,że coś gorszego zobaczył pod domem xd Zapraszam do mnie http://jakzesn.blogspot.com/ Nowa notka :D
OdpowiedzUsuńświetny :*
OdpowiedzUsuń<3 // imaginy1onedirection.blogspot.com
OdpowiedzUsuńŚwietny! Fajny pomysł z tym drugim blogiem typu BLACK ;) Czytam Black i bardzo go lubię. Lubię takie opowiadania Dark.
OdpowiedzUsuńpo pierwsze rozdział super <3 a po drugie pisz pisz drugie opowiadanie bo BLACK to wspaniałe opo i podobne do niego na pewno też będzie takie cudne
OdpowiedzUsuń<3
OdpowiedzUsuńzajebiste <3
OdpowiedzUsuńczekam na next'a :*
Next next next <3
OdpowiedzUsuńKocham <33 Next!!!!!!
OdpowiedzUsuń