***Oczami Harrego***
Nie, nie, nie! Dlaczego, kurwa, dlaczego?! Zadzwoniłem szybko po chłopaków i Emily.Siedziałem zdenerwowany na ławce i płakałem, ludzie przechodzący koło mnie dziwnie się patrzyli, ale nie zwracałem na to uwagi. Przyjechali po 10 minutach. Opowiedziałem wszystko ze szczegółami trzęsąc się. Em tak samo jak ja zaczęła płakać, przytuliłem ją.
-Chodźmy, musimy ją jak najszybciej znaleźć!-krzyknąłem.
-Rozdzielmy się...-zaproponował Liam.
-Ja wezmę psa, może uda mu się doprowadzić nas do niej po zapachu-stwierdziłem.
Więc podzieliliśmy się na grupy. Ja, Emily i Louis pojechaliśmy na przedmieścia Londynu, niedaleko lasu, a reszta pojechała poza Londyn. Tak cholernie się o nią bałem, miałem takie cholernie złe przeczucia! Dlaczego?! Dobra Harry... uspokój się... wszystko będzie w porządku znajdziemy ją... Wszystko będzie okey.
***2 godziny później***
Traciłem już nadzieję na znalezienie jej, gdy moją uwagę zwrócił czarny samochód pędzący ze strasznie szybką prędkością. Chwilę później pies zaczął podążać w tamtą stronę, a za nim ja. Gdy byliśmy koło lasu zaczęliśmy biec. Po chwili zobaczyłem jakąś kobietę podążającą w naszą stronę...Susan, była cała roztrzęsiona. Rozmazany makijaż, podarte spodnie, nie, nie, nie! Kto jej to zrobił! Jak znajdę gnoja, to nie ręczę za siebie! Podbiegłem do niej rzucając smycz Louisowi.
***Oczami Susan***
Szłam ulicą już dobre 30 minut. Jak na razie przejeżdżały tu tylko 2 samochody, ale żaden z kierowców nie był zbyt zainteresowany płaczącą dziewczyną, która szwęda się po jakiś zadupiach. Zero współczucia! Eh... Mam nadzieję, że przez nerwy nic nie stanie się mojemu dziecku. Ciekawe, co Harry teraz robi... Czy mnie szuka? Okaże się jak wreszcie znajdę się w domu!
-Susan!-zatrzęsłam się i wszystkie obrazy z wydarzenia z samochodu pojawiły się w mojej głowie.
-Kochanie!-H...Harry? To naprawdę on?-podbiegł do mnie, ale zatrzymał się przede mną, gdy zobaczył mój wyraz twarzy... przerażenie, ból.-B...boisz się mnie?-spytał bliski rozpaczy, ale nie poddawał się i chciał mnie przytulić.
-Nie...Nie dotykaj...
-Kochanie, ja Ci nic nie zrobię, nigdy bym Cię nie skrzywdził, przenigdy...-wyszeptał i widziałam nadzieję i złość. Zawahałam się, ale w końcu wtuliłam się w jego tors. Głaskał moje włosy łkając i mówiąc, że wszystko będzie dobrze i, że mam się nie bać. Kątem oka zobaczyłam przyglądających się nam Louisa z psem na rękach i wtuloną w jego bok Emily, płakała... Yhh... Chciałabym ją przytulić, ale nawet jej się boję... Podeszła niepewnie w naszą stronę odrywając się od Lou. Chciała mnie przytulić, ale odskoczyłam jak poparzona i od niej i od Harrego.
-Kochana, boisz się mnie? Nie ufasz mi? Naprawdę?
-Przepraszam...-wyszeptałam
-Nie przepraszaj... rozumiem...
***********************************************************************************
Krótki podoba się?
10 komentarzy = next
Świetny!
OdpowiedzUsuń*-*!!!!!
OdpowiedzUsuńmatko świetny <33
OdpowiedzUsuńnext!
OdpowiedzUsuńJejkuuuuuuu. :( // imaginy1onedirection.blogspot.com
OdpowiedzUsuńBoskiiii!!!!!!!!!!! Kocham twojego bloga!!!! Niech Susan się nie boi Harrego Emily i chłopaków...PROSZĘĘĘĘĘ :D U mnie nowy rozdział zapraszam do czytania i komentowania :D
OdpowiedzUsuńBoskie <33 zapraszam do mnie http://zayn-i-winter.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń