niedziela, 3 listopada 2013

Rozdział 33.

POBIJAMY REKORD! STORY OF MY LIFE
**********************************************************************************
***Wieczorem***
Ubrałam się w ten zestaw, który kupiłam razem z Harrym. Umalowałam się i byłam gotowa do wyjścia równo o 19. Zeszłam na dół, gdzie siedzieli chłopcy, Em, Gemma oraz mama Harrego. Wszyscy powiedzieli jedynie ,,Wow''. Zarumieniłam się. Loczek do mnie podszedł i szepnął do ucha:,,Seksownie wyglądasz kotku''. Znowu zalałam się czerwienią na twarzy. Złapał mnie za rękę, krzyknął krótkie ,,Wychodzimy'' i po chwili znaleźliśmy się na dworze. Pogoda była idealna. Nie za zimno nie za ciepło. Postanowiliśmy przejść się do restauracji na pieszo. Po 20 minutach byliśmy na miejscu. Usiedliśmy przy stoliku, pod ścianą. Złożyliśmy zamówienia, które dostarczono nam po 5 minutach. Konsumowaliśmy dania, gawędząc na przeróżne tematy. Po zjedzeniu nadal rozmawialiśmy. Po chwili loczek wstał ze swojego miejsca. Z głośników zaczęła sączyć się cicha muzyka. Harry klęknął przede mną na jednym kolanie. Wyciągnął z kieszeni swojej marynarki małe, czarne pudełko. Otworzył je, a moim oczom ukazał się prześliczny pierścionek. 
-Susan Leight, czy zostaniesz moją żoną?-wszystkie pary oczu skierowały się na naszą dwójkę. W moich oczach nagromadziły się łzy, ale były to łzy szczęścia. 
-Jej, no oczywiści, że tak!-założył na mój palec pierścionek, wstał i namiętnie pocałował. Wszyscy zaczęli nam bić brawa, a ja nie mogłam uwierzyć w to co stało się przed chwilą. Niedługo wyjdę za mąż i urodzę dziecko. Nic nie jest w stanie opisać radości i szczęścia, które wtedy we mnie buzowało. 
***W domu***
***Rano około godziny 7***
Leżałam w wannie przykryta pierzyną z piany. Rozkoszowałam się pięknym zapachem żelu waniliowego. Odprężona leżałam tak jeszcze z 20 minut. Usłyszałam ciche drapanie o drzwi. Zdziwiłam się, bo kto mógłby w nie drapać. Okryłam się miękkim ręcznikiem i podeszłam do drzwi. Jakie było moje zdziwienie, gdy nikogo za nimi nie zastałam? Duże. Już miałam zamykać drzwi, ale usłyszałam cichutkie skamlenie pod swoimi nogami. Spojrzałam w dół i to co zobaczyłam, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Zobaczyłam bardzo malutkiego psa. Podniosłam go, a on zaczął trochę głośniej skamleć i drzeć z zimna... No tak, zostawiłam otwarte okno, a rano jest przecież strasznie zimno. Wciąż zastanawiał mnie fakt, iż znalazłam tu psa.
-Harry!-krzyknęłam.
-Coooo?!-odkrzyknął mi z dołu.
-Chodź na chwilę!
Przyszedł, a raczej przybiegł w ułamku sekundy.
-Powiedz mi, co tu robi ten Słodziak?-pokazałam na psa, który znajdował się na moich rękach.
-Emm... No to prezent dla Ciebie mycha! Wiem, że chciałaś psa no to go dostałaś!
-Aaa! Dziękuję!-pocałowałam go,a następnie psa.
-Hola, hola! To ja jestem twoim NARZECZONYM, a nie George.
-On się nazywa George?
-No tak
-Jak fajnie! Już go kocham!-pogłaskałam i przytuliłam psa.
-A mnie?-wywinął usta w podkowę.
-Ciebie będę kochać zawsze.-wyszczerzył się ukazując swoje dołeczki.
-Um... Harry? A kupiłeś mu jakieś akcesoria i jedzenie? 
-No jasne! Zaraz przyniosę
-Ooo... Patrz, zasnął, jaki kochany!
-Położę go narazie na łóżko, a ty się ubierz, bo się przeziębisz
-No już, już-weszłam do łazienki i w mgnieniu oka ubrałam się
George-nowy pies
Susan i Hazzy
to, co idealnie pasowało do dzisiejszej nie za ciepłej pogody. Wyszłam i położyłam się koło mojego pieska. Głaskałam go. Po chwili przyszedł Harry z wielką torbą. Wyciągnął wszystko i położył na dywanie. Postanowiłam założyć mu 
ciuszki, bo było chłodno na dworze, a to mały pies i iść z nim oraz Harrym na spacer. Przypięłam mu smycz i zeszliśmy razem na dół.
-Wychodzimy!-krzyknęłam, a oni odkrzyknęli krótkie ,,okey'' nie odrywając oczu od telewizora. 
Szliśmy przez park rozmawiając. 
-A tak w ogóle to z jakiej okazji kupiłeś mi pieska?
-No jak to głuptasie? Nie pamiętasz, że dzisiaj masz imieniny?
-No tak wiesz, w mojej rodzinie nie obchodzono imienin, tylko urodziny-uśmiechnęłam się.
-A chyba, że tak, a nie obrazisz się, że będziemy je obchodzić?
-Nie, nie obrażę, wręcz przeciwnie ucieszę!-zaśmiałam się.
-A właśnie, mam dla Ciebie jeszcze jeden prezent-wyciągnął z kieszeni podłużne pudełko. Otworzył je, a moim oczom ukazał się piękny naszyjnik z połową serca.
-Ojejku, to jest piękne! Harry dziękuję! Nie musiałeś!-uwiesiłam mu się na szyję.
-Uczynisz mi ten zaszczyt i obrócisz się, abym mógł założyć mojej damie prezent.
-Oczywiście panie Styles-zaśmialiśmy się. Zawiesił na mojej szyi wisiorek. 
-A gdzie druga część?-podniósł rękaw od koszuli i pokazał mi jedną z jego bransoletek. Była tam druga połówka serca. Złączyłam je i powstał napis ,,LOVE FOREVER: HARRY & SUSAN''. 
-Jej! Jakie to słodkie! Harry, strasznie Ci dziękuję!-znów rzuciłam mu się na szyję.Spojrzałam kątem oka na Georga i zobaczyłam, że zrobił kupę. Oderwałam się od Harrego, podałam mu smycz i zaczęłam biec. On zdezorientowany spojrzał na mnie, gdy zatrzymałam się kawałek dalej. Krzyknęłam:
-Spójrz na psa!
-Ej! Yhh...-podszedł i sprzątnął psią kupę z trawnika, myślałam, że nie wytrzymam ze śmiechu, gdy zobaczyłam jego minę. Śmiałam się z daleka, gdy poczułam przeraźliwy ból w karku. Nic nie zdążyłam zrobić, bo poczułam, że ktoś mnie gdzieś ciągnie zasłaniając oczy. Krzyk Harrego, szczekanie naszego psa i straszny szept jakiegoś ochydnego mężczyzny, to jedyne co słyszałam w tamtej chwili, po chwili nie słyszałam już nic.
*****************************************************************Jak myślicie kim jest ten mężczyzna, który porwał Susan? Piszcie w komentarzach. Chciałabym też, abyście rozpisywali się trochę w komentarzach :) A nie tylko: ,,Świetne'', ,,Super''. Oczywiście nie zmuszam, ale byłoby mi milej. ;))
10komentarzy = next

8 komentarzy:

  1. Moim zdaniem to ktoś nasłany przez jej matkę. Rozdział zarąbisty jak każdy<3 Jej pierwsza właśnie zauważyłam hahah, jaki zaciesz xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Więc... to pewnie ktoś od jej matki. Ah ta szalona dziewoja. Rozdział jak zwykle wspaniały <3

    OdpowiedzUsuń
  3. mam nadzieje ze nie zrobi jej krzywdyyy :ccc
    a że zakazalas pisac fajnie itd. to pisze zajebiscieee!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. ZZAJEBIŚCIE. Świetnie piszesz i Ty o tym wiesz. Czekam na next. // imaginy1onedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. OMFG!!!! Zajebisty rozdział jak zawsze.Nie mam pojęcia kto by to mógł być,ale chyba,ktoś od jej matki,a tak na marginesie to wkurwia mnie ta babka,niby mama,a taka pizda z niej,że ja cie pierdole.Ten piesek od Harry'ego to był słodki prezent,też chce taki!!! xD Masz wielki talent do pisania,a rozpisuję się tak dla tego,że chce ci zrobić przyjemność więc potem nie marudź,że tak się rozpisuje,bo jak ja się rozpisze to potem skończyć nie umiem.A wracając do tematu,rozjebało mnie to jak ten pies się zesrał,nie wiem czemu ale mnie to rozbawiło XD PIES ROZJEBUDUDAJE SYSTEM XD Kurwa właśnie jeszcze to.Mam nadzieję,że ten gościu nie zrobi jej krzywdy,a szczególnie dziecku,bo tam przyjdę i osobiście,własnoręcznie mu wyjaśnię,że ma się od nich odpierdzielić i go kultury nauczę!!! :D Pewnie nie chce ci się już czytać więc nie piszę więcej.Mam nadzieję,że takie rozpisywanie ci wystarczy bo nie wyrabiam,poważnie.Niby zawsze wiem co powiedzieć,a jak przychodzi co do czego to...też wiem co powiedzieć XD Dobra zbaczam z tematu.Więc trzymaj się ciepło i pisz kolejny rozdział,a nie wymagaj od nas 10 komentarzy,gdybym ja tak robiła to do 2 rozdziału bym nie doszła haha xd Dobra teraz już na serio...jeszcze coś miałam dodać,ale nie pamiętam co...aaa już wiem...U mnie nowy rozdział zapraszam do czytania i komentowania http://jakzesn.blogspot.com/ :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak możecie się rozpisywać! Bo lubię to czytać :-*

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj uwierz mi,że nie chcesz widzieć jak ja się rozpisuję,bo tego nawet w tydzień nie przeczytasz xd zapraszam do mnie http://jakzesn.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Haha, chciałabym zobaczyć, jeśli Ci się chce to pod następnym rozdziałem możesz się rozpisać :D Będzie dzisiaj :D

    OdpowiedzUsuń