Mała zmiana. Zamiast tych ,,H'', ,,S'', ,,Lo'' będą po prostu myślniki, tak jest bardziej estetycznie według mnie. :) + Bardziej będę opisywać sytuacje, co robią. (w sensie co się wtedy (dokładnie) dzieje). ;)
********************************************************************************************
Weszliśmy z Harrym do łazienki szpitalnej. Wyciągnęłam z torby ciemne dżinsy, koszulkę z logo zespołu rockowego, bokserki, skarpety i białe Conversy. Podałam te rzeczy Harremu, pomagając mu założyć koszulkę, ponieważ uniemożliwiał mu to wenflon w ręce. Następnie uczesałam mu włosy, które po chwili przeczesał ręką, przez co powróciły do poprzedniego stanu, czyli tzw. nieładu. Spojrzałam na niego oburzona.
- Ja się tu męczę żeby Ci fryzurę ułożyć, a ty to niszczysz?!
- Też Cię kocham skarbie
- Umm... A tak z innej beczki to będziesz się musiał ogolić! haha
- Ojj nie jest źle... +10 dla męskości.
- Dla mnie zawsze będziesz męski.-cmoknął mnie w czoło.
Dopiero teraz zwróciłam uwagę na to jaka duża jest między nami różnica wzrostu. Harry jest wyższy o dobre 15 - 20 cm, a między nami jest tylko rok różnicy!
- Idziemy?
- Jeszcze chwilka, czekaj.
Wyjęłam z torebki maskarę i delikatnie przeczesałam nią rzęsy, bardziej je podkreślając. Przejechałam jeszcze usta wiśniowym błyszczykiem podchodząc do chłopaka. Musnęłam tym samym błyszczykiem usta Harrego na co zaśmiał się.
- Wyglądam jak baba!-krzyknął ze śmiechem.
- To w takim razie chodzę z babą...-odpowiedziałam złączając nasze usta w pocałunku. Gdy się od siebie oderwaliśmy oblizał usta, na których zostało tylko trochę ciemnego błyszczyka.
- Teraz już idziemy?
- Tak.-podał mi rękę i wyszliśmy z łazienki.
Odebrałam torbę od Emi, w której były czasopisma, telefon oraz inne przedmioty niezbędne dla Harrego wczoraj i spakowałam do niej stare ubrania, które wczoraj były używane przez Harrego.
Poszliśmy po wypis do lekarza, przy okazji też wyciągnął mu wenflon. Powiedział też, że ma się na razie nie przemęczać. Podziękowaliśmy za opiekę i wyszliśmy ze szpitala. Skierowaliśmy się do samochodu. Louis kierował. Podjechaliśmy do restauracji na obiad. Po przyniesieniu jedzenia wzięliśmy się za spożywanie dań, rozmawiając i śmiejąc się przy tym. Po skończeniu jedzenia postanowiliśmy jechać do domu, gdyż na wieczór jesteśmy z Harrym omówieni na kolację z jego mamą i siostrą, a z resztą jestem zmęczona. W naszym samochodzie, a raczej mini busie omówiliśmy szczegóły na dzisiejsze spotkanie. Idziemy do eleganckiej restauracji, więc należy zachować odpowiedni strój. Emi zaoferowała mi pomoc w przygotowaniach, oczywiście z chęcią się zgodziłam, ponieważ układanie włosów i malowanie paznokci u lewej ręki nie było moją mocną stroną. Rozmawiałam, aż zasnęłam z głową na ramieniu Hazzy.
*****************************************************************************************
Wiem, że krótki, ale muszę już iść do kościoła ;(
zajebistyyy <3
OdpowiedzUsuńZa jeszcze 3 komentarze będzie next ;)
OdpowiedzUsuńBoski!!!
OdpowiedzUsuńCudowny!!! Dajesz następny :D zapraszam do mnie :) http://jakzesn.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńnext szybko :-
OdpowiedzUsuńTa wyżej dobrze gada polać jej!!! xd
OdpowiedzUsuń