piątek, 11 października 2013

Rozdział 17.

Mam nadzieję, że się spodoba, szczerze to nie mam za bardzo weny i rozdziały nie będą takie perfekcyjne, jakie chciałybyście, żeby były, mam nadzieję, że to uszanujecie. Będę teraz jeszcze rzadziej dodawać rozdziały, ponieważ mam dodatkowe zajęcia po i przed szkołą więc po prostu brak czasu. KOMENTUJCIE! <3
************************************************************************************
Szybko pobiegłem w jej stronę, chciałem pomóc jej wstać, ale szybko mnie odepchnęła ze strachem w oczach.
H: Susan kochanie, co się stało? Nie bój się mnie...
S: Nie dotykaj mnie! Boli!- podniosła się nieudolnie.
H: Ale dlaczego się mnie boisz?
***Oczami Susan***

Ktoś do mnie podbiegł. Odepchnęłam tę osobę ze strachem. Tą osobą okazał się być Harry...
H: Susan? Na prawdę nie bój się... Nigdy w życiu bym Cię nie skrzywdził, proszę nie bój się...-widziałam desperacje w jego oczach, opuścił głowę w geście przegranym.
S: Harry...-wtuliłam się w niego. -Proszę Cię zabierz mnie stąd...proszę...-łkałam.
H: Dobrze skarbie... idziemy, nie płacz...-pocałował mnie w czubek głowy.
Wziął mnie na ręce i zaniósł, aż do domu swojego i chłopaków. Po drodze, szeptał mi słówka typu: ,,Nie bój się...'' , ,,Wszystko będzie dobrze...''. To bardzo urocze, że tak mówi...Kocham go... Tak...Kocham.
S: H...Harry?-spytałam nieśmiało.
H: Tak słonko?
S: Bo, ja Cię kocham i nie wiem czy chcesz jeszcze ze mną być po tym jak Cię potraktowałam, nawet Cię nie wysłuchałam, mam nadzieję, że Taylor nie jest z tobą w ciąży i w ogóle, ale jeśli nawet tak to ja Ci wyba...-uciszył mnie pocałunkiem.
H: Kocham Cię.
Doszliśmy do domu, znaczy Harry doniósł mnie do domu. Weszliśmy do salonu, a Lou i Zayn, bo tylko oni byli w domu na mój widok wstali z kanapy i szybko podbiegli.
Z: Jezu Święty! Susan co Ci się stało?!
Lo: Nic Ci nie jest? Szybko musimy jechać do szpitala!-chcieli mnie przytulić, ale gdy mnie dotknęli wszystkie złe chwili z tamtego wydarzenia napłynęły do mojej głowy. Odskoczyłam jak sparaliżowana.
***Oczami Harrego***
Susan odskoczyła od chłopaków i szybko schowała się w moim uścisku.
H: Cichutko... Chodź na górę, porozmawiamy.-chłopakom posłałem spojrzenie typu: Później Wam powiem. 
Weszliśmy do mojego pokoju. Zamknąłem drzwi. Usiedliśmy na łóżku.H: Powiesz mi co Ci się stało, że tak odskoczyłaś od chłopaków?
S: Nic...
H: Susan? Proszę Cię... 
S: No dobrze...-opowiedziała mi wszystko co tam się działo.
H: Nie płacz, proszę Cię nie płacz... Zabiję skurwysyna...-otarłem jej łzy.
S: Harry...
H: Nie kurwa! Nikt, ale to nikt nie ma prawa Cię dotykać bez twojej zgody!-spojrzała na mnie wystraszona.
*******************************************************************************************
Komentujcie! <3 20 komentarzy = next!

8 komentarzy:

  1. huehuehue pierwszy kom juz jest :D
    zajebisteee <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne jak zwykle <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooooo jaki zajeb*sty :3

    OdpowiedzUsuń
  4. nasihdfanfgasucgc BOSKIE!!! ♥♥♥
    Zapraszam do siebie http://jakzesn.blogspot.com/ :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny! Genialny! Super! Wspaniały!
    Polecam wam http://hemilystylox.blogspot.com/
    (nie mój blog)

    OdpowiedzUsuń