Po 20 minutach gry, zwyciężyliśmy!
S: Hahahahahahaha! I co głąbie?-strzeliłam smajla pokazując na Hazzę.
H: Pf... Miałyście szczęście bo z Wami grał Zayn.
S: Haha Zayn nie umie grać!
Z: Ej...-zrobił smutną minę.-A w sumie to prawda!-oznajmił nam po chwili.
S: No, no, no Loczuś, nie zmyślaj. Po prostu przyznaj, że jesteśmy lepsze.
H: Pff... Nigdy!
S: Zobaczymy, może bym się wtedy ugięła nad moją nagrodą...
Wtedy do naszej rozmowy wtrącił się Lou.
Lo: A jaka to była nagroda?
S: Ymm... Noo...Eee...
H: Nie ważne...
Lo: Mrr... Czyli coś, coś...
H: Może.
S: Emi błagam zrób coś!
E: Chodź Loulou idziemy się przejść.
Lo: Dobra, ale i tak się dowiem! Ha ha ha ha!-odeszli.
S: Wiesz co? Chyba się boję...-zachichotałam.
H: Jest czego, jest! - cmoknął mnie w głowę.
S: I co masz focha?
H: Na ciebie nie mogę długo się gniewać.
S: Słodkie- uśmiechnęłam się.
H: Chodź!-złapał mnie za rękę i szliśmy wzdłuż brzegu.
Kocham takie romantyczne spacery. Chodzimy już 20 minut, zgłodniałam.
H: Jesteś głodna?
S: Nie no! Ty chyba czytasz mi w myślach!
H: To przezn...-nie dokończył, ponieważ upadł, byłam oszołomiona. Po chwili się ocknęłam i opadłam koło niego na kolana.
S: Hazz! Kochanie! Ocknij się! Proszę! Nie żartuj sobie ze mnie!-nic, zero znaku życia. Sprawdziłam czy oddycha...Oddycha. W pośpiechu wyciągnęłam telefon i trzęsącymi rękoma wybrałam numer na pogotowie. Po paru minutach zabrali Harrego do szpitala. Jechałam z nimi.
*** W szpitalu ***
S: P...przepraszam?
Pielęgniarka: Słucham?
S: Gdzie znajduje się Harry Styles?
P: Proszę poczekać.-wyciągnęła jakąś listę.-Sala numer 12-oznajmiła.
S: B...bardzo d...dziękuję.-powiedziałam roztrzęsiona.
P: Niech się pani nie martwi wszystko będzie w porządku.
S: Dziękuję.-przytuliła mnie. -Mogłaby pani zadzwonić pod ten numer i przekazać w jakim szpitalu się znajdujemy, j...ja nie dam rady.
P: Oczywiście kochanieńka, a teraz idź do swojego chłopaka, pewnie chcecie sobie wszystko wytłumaczyć.
S: Dziękuję pani.
Skierowałam się czym prędzej do sali numer 12, którą wskazała mi pielęgniarka. Weszłam i zobaczyłam Harrego, przypiętego do jakiejś aparatury. Zaczęłam szlochać, wtedy otworzył oczy.
H: Skarbie, nie płacz, proszę Cię.
S: Co Ci się stało?-usiadłam koło niego na łóżku i chwyciłam jego rękę przykładając ją do swojego policzka.
H: O wiele za wysokie ciśnienie...
S: Ale nic Ci nie będzie już?
H: Muszę zostać na badaniach... Gdzie reszta?
S: Niedługo przyjadą, pielęgniarka dzwoni...
H: Kochanie mam do Ciebie prośbę...
S: Jaką?
H: Odpowiedz szczerze...-Myślisz, albo wiesz, że jesteś w ciąży...
S: Ani to ani to, czemu tak sądzisz?
H: Twój brzuch... jest większy...
S: Może Ci się tylko zdaje...
H: Pójdziesz na badania? Albo zaraz idź się umów...
S: Na pewno? Boję się...
H: Słoneczko, wszystko będzie w porządku, pójdę z tobą...
S: Nie, leż...-miałam już go pocałować, gdy do sali wparowali zdenerwowani chłopcy i Em...
*************************************************************************************************
O LOL! Co to jest? xD Masakra! A jednak dodaje! xd ;p Proszę!
9 komentarzy = next
łooooooo *-* mam nadzieje ze bd ciąża a Hazzie nic nie bd :D dodaj szybko nast. cz. <3
OdpowiedzUsuńŚwietne!
OdpowiedzUsuńTen rozdział jest BOSKI!!!
OdpowiedzUsuńŚWIETNY!!!
OdpowiedzUsuńCUDOWNY!!!
OdpowiedzUsuńSŁODKI!!!
OdpowiedzUsuńIDEALNY!!!
OdpowiedzUsuńZAJEBISTY!!!
OdpowiedzUsuńMasz już 9 komentarzy więc poproszę następny rozdział :D Zapraszam do mnie http://jakzesn.blogspot.com/ :)
OdpowiedzUsuńHahahaha Dobrze, już piszę ;) :D
OdpowiedzUsuńSuperr <33
OdpowiedzUsuń