niedziela, 13 października 2013

Rozdział 18.

PRZECZYTAJCIE INFORMACJE POD ROZDZIAŁEM! PROSZĘ!
****************************************
***Oczami Harrego***
H: Yhh... przepraszam skarbie... Nie chciałem Cię przestraszyć , ale nie mogę znieść tego, że jakiś dupek Cię...zgwałcił.-moje oczy zrobiły się szklane, a Susan przytuliła mnie.
S: Tak cholernie Cię kocham.-pocałowała mnie, pogłębiłem pocałunek kładąc ją na łóżku, wtedy tę piękną chwilę przerwali chłopcy.
N: Harry! Susan! Zayn i Lou opowiedzieli nam co się sta... ups... dobra przyjdę później...-powiedział wyraźnie zmieszany.
S: Nie... zostańcie.-powiedziała rumieniąc się i poprawiając swoją koszulkę, która odsłaniała jej plecy i brzuch.
Li: No więc co się stało Susan, że masz takie siniaki i jesteś poobdzierana?
S: Bo...-łza kapnęła jej na spodnie, wytarłem ją i przytuliłem sylwetkę mojej dziewczyny.
H: Kochanie, ja dokończę, a ty się nie denerwuj i nie płacz.-szepnąłem jej na ucho i cmoknąłem w czoło.
H: Bo Susan, ktoś... zgwałcił.- chłopcy patrzyli z niedowierzeniem raz na mnie, raz na Sus.
Z: Czy...czy to prawda? Susan?
S: Niestety tak.-pociągnęła nosem.
Lo: Kurwa zabije gnoja! 
Li: Cicho Lou! Nie krzycz, bo wystraszysz Susan... po tym wszystkim jest wstrząśnięta, nie powinna się denerwować.
Lo: Przepraszam Susan, ale jesteś naszą przyjaciółką i nie mogę w to uwierzyć.
S: Nic się nie stało Lou.
S: Harry...
H: Hmm?
S: Umm... Pomógłbyś mi... albo nie...
H: No mów...
S: Pomożesz mi się umyć, wiem, że to głupie, ale to tak strasznie boli, a tylko Tobie mogę zaufać, a sama nie dam rady.
H: No jasne, że tak skarbie, nie musisz się wstydzić ani bać i to nie jest głupie, ja to rozumiem.-ścisnęła mnie mocniej.
N: O czym tak szepczecie?
H: A o niczym ważnym... Przepraszam, ale możecie już iść? Muszę pomóc Susan się umyć i opatrzyć jej rany.
Lo: Dobrze, nie przeszkadzamy, a Susan... Trzymaj się.-podszedł do Susan niepewnym krokiem, chciał się wycofać, ale gestem głowy pozwoliła mu na podejście, wstała, Lou ją przytulił i pogłaskał po głowie.
Z: To dobrej nocy Wam życzymy. - uśmiechnął się.
S i H: Dziękujemy.-wyszli.
Podszedłem do szafy i wyciągnąłem z niej swoją koszulkę i dresy Susan, które kiedyś u mnie zostawiła. Przewiesiłem je sobie przez ramie. Wziąłem dziewczynę na ręce i zaniosłem do łazienki, posadziłem ją na brzegu wanny.
S: Harry, serio nie musiałeś mnie nosić.-powiedziała rozbawiona.
H: Muszę rozpieszczać swoją księżniczkę, ooo i pierwszy raz dzisiaj się uśmiechnęłaś.-powiedziałem wesoły.
S: Jak mogę się nie uśmiechać, mając takiego wspaniałego chłopaka u boku?-spytała.
H: Słodka jesteś.-cmoknąłem ją w głowę. -No! Wskakuj.
S: A wejdziesz ze mną?-spytała z uśmiechem tak szerokim, że zrobiło mi się ciepło na sercu.
H: Jeśli chcesz.
S: Bardzo chcę.
Rozebraliśmy się, wsadziłem moją myszkę do wanny, a sam usiadłem zaraz za nią przytulając się do jej pleców.
S: Harry! Traktujesz mnie jak dziecko!-zrobiła śmieszną minę, zachichotałem.
***Oczami Susan***
S: Ał!-syknęłam z bólu, gdy zamoczyłam w wodzie rękę.
H: Co się stało?
S: Tak strasznie boli.-z rany na moim łokciu zaczęła sączyć się krew.-Cholera...
H: Poczekaj-sięgnął po ręcznik i chusteczki. Przyłożył do mojej rany.
S: Dziękuję.-po chwili krew przestała lecieć i kontynuowałam oczyszczanie się z zapachu tamtego skurwiela.
Po około 30 minutach byliśmy wykąpani. Hazz obejrzał mnie i zaczął opatrzać mi rany. Gdy skończył, ubraliśmy się i poszliśmy położyć się do łóżka.
H: Połóż się zaraz przyniosę Ci kanapki.
S: Nie musisz, sama sobie zrobię.
H: Muszę muszę, leż.
Nie miałam siły dalej droczyć się z nim, ponieważ byłam bardzo zmęczona. Zasnęłam , prawie natychmiastowo.
***Oczami Harrego***
Zrobiłem kanapki dla Susan, zaniosłem na górę, ale zobaczyłem, że już słodko śpi. Wycofałem się z pokoju, zrobiłem parę kroków, ale zaraz usłyszałem jej krzyk. O mało co nie wywaliłem talerza. Wbiegłem do pokoju i zobaczyłem ją przestraszoną i rozglądającą się na boki ze strachem. Usiadłem koło niej na łóżku i przytuliłem bardzo mocno. Uspokajałem ją, a po chwili w pokoju pojawił się niemrawy Lou.
Lo: Możecie troszkę ciszej? Proszę.
S: P...przepraszam Lou.
Lo: Ej, mała co się stało?-podszedł bliżej.
H: Miała jakiś koszmar.
Lo: Aha, to przepraszam nie wiedziałem, pójdę już.
S: Dobranoc Lou i przepraszam, że Cię obudziłam.
Lo: A wiesz? Nie szkodzi.Dobranoc.-uśmiechnął się.
S: Harry, chodźmy spać.
H: Najpierw coś zjedz.
S: Nie mam siły jestem strasznie wykończona.
H: To ja Cię nakarmię. - zjadła. -Widzę, że już przysypiasz skarbie, kładź się.
Położyła się, przyciągnęła mnie do siebie jak misia. Przytuliłem ją i głaskałem po plecach.
******************************************************************************************
Komentujcie komentujcie komentujcie komentujcie ! ! !
Komentujcie komentujcie komentujcie komentujcie ! ! !
Komentujcie komentujcie komentujcie komentujcie ! ! !
Komentujcie komentujcie komentujcie komentujcie ! ! !
Komentujcie komentujcie komentujcie komentujcie ! ! !
Komentujcie komentujcie komentujcie komentujcie ! ! !
Komentujcie komentujcie komentujcie komentujcie ! ! !
Komentujcie komentujcie komentujcie komentujcie ! ! !
Komentujcie komentujcie komentujcie komentujcie ! ! !
Komentujcie komentujcie komentujcie komentujcie ! ! !
Komentujcie komentujcie komentujcie komentujcie ! ! !
Komentujcie komentujcie komentujcie komentujcie ! ! !
POD POPRZEDNIM ROZDZIAŁEM NIE MA 20 KOMENTARZY, ALE DODAJE, PONIEWAŻ MIAŁAM NAPŁYW WENY! MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ SPODOBA!
Jak będzie minimum 5 komentarzy to dodam następną część. Przynajmniej mam taką nadzieję ;)

5 komentarzy: