Zobaczyłyśmy jak mój dom płonie...Po prostu płonie, nie wiem dlaczego. Czy to przez instalacje elektryczną, czy ktoś się na mnie mści, ale przecież nie mam wrogów...Chwilę obserwowałam strażaków walczących z ogniem...
S: Nie! Co się stało?!-podbiegłam do jednego z funkcjonariuszy policji, która stała pod moim domem...byłym domem.
Funkcjonariusz: Kim pani jest?
S: Jestem Susan Leight, mieszkam tutaj.-po moich policzkach leciały łzy.
F: Mogę prosić o dowód?
S: Proszę.-wyciągnęłam z torebki dowód i podałam go policjantowi.
F: Dziękuję, a więc pani dom został podpalony, jak twierdzą świadkowie.
S: A nie wiadomo przez kogo?-wytarłam mokre stróżki z moich policzków.
F: Jeszcze nie wiadomo, ale dowiemy się. Jestem Jon Miller, będę prowadził tę sprawę.
S: D...dobrze.-zadał mi jeszcze parę pytań i mogłam pójść...tylko, że nie miałam gdzie...
E: Sus! Gdzie jesteś?!
S: Tutaj...-przyjaciółka szybko do mnie podbiegła i przytuliła.
E: I co? Jak to się stało?
S: Ktoś...ktoś go podpalił.- gdy to powiedziała zobaczyłam samochód podjeżdżający do nas z dużą prędkością, ale nie był to zwykły samochód, był to samochód Harrego. Wysiadł ze zmartwioną i zapłakaną
twarzą. Szedł w moją stronę z wystraszoną miną...
H: Susan, proszę porozmawiajmy...-pokiwałam głową z niedowierzeniem.
S: Po tym jak zrobiłeś dziecko innej chcesz ze mną rozmawiać?!
H: Ale kochanie zrozum, że ja z nią nie spałem...
S: Już nie jesteśmy razem, więc nie życzę sobie, abyś tak do mnie mówił!-krzyknęłam i uciekłam.
Biegłam tak co najmniej 20 minut, dobiegłam do parku i usiadłam na ławce. Łzy wypływały z moich oczu spadając na twardy chodnik. Nie wiem nawet kiedy, ale zapadł zmrok. Było już strasznie późno...Siedziałam tutaj, aż 4 godziny?! Chciałam wrócić do domu, ale zdałam sobie sprawę, że przecież ja nie mam domu...
Postanowiłam udać się do Emily, ponieważ do niej miałam najbliżej... Szłam już około 10 minut, gdy poczułam się dziwnie, tak jakby ktoś mnie obserwował. Nie zdążyłam się nawet obrócić, aby sprawdzić co lub kto powoduje ten dyskomfort, gdyż poczułam jak ktoś zamyka mi buzię i zasłania oczy...Usłyszałam głos, ale nie był to zwykły głos...Był to głos...
***********************************************************************************************
Mam nadzieję, że rozdział się podoba...
Jest trochę smutny, ale pisząc go miałam właśnie taki humor, więc przepraszam...
Komentujcie. <3

dodaj jeszcze dzisiaj albo jutro bo ja jajko znioseeee xd
OdpowiedzUsuńszybko pisz ! Błagam cię !
OdpowiedzUsuńPostaram się na dzisiaj wieczór :p
OdpowiedzUsuńdalej
OdpowiedzUsuńDziewczyno masz po prostu talent jak nikt,kocham twojego bloga i ciebie.ŚWIETNE!!! Dawaj następny :D
OdpowiedzUsuńPozdrowionka :*
Ojej, dziękuję! <3 To BARDZO miłe co piszecie! :) <33
Usuńjest świetny kckckc
OdpowiedzUsuńUwielbiam twojego bloga
OdpowiedzUsuńCzekam na nn