piątek, 13 grudnia 2013

Rozdział 42.

***Oczami Harrego*** -Wszystko jest okey, masz mnie, chłopaków, Em, moją mamę... -Nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła... Kocham Cię... Tak bardzo Cię kocham - zaszlochała, nie mogłem już dłużej kryć łez wzruszenia, ale niby mężczyźni nie płaczą? 

-Masz wszystko skarbie? -Chyba tak, proszę pani... tzn. mamo? - byłem cholernie szczęśliwy, że tak nazywa swoją teściową. -Tak skarbie? - moja matka także była z tego powodu zadowolona. -Mogłabyś ponieść Darcy? Ja nie mam siły... -Oczywiście, chodź malutka... - po chwili do sali wparowali nasi przyjaciele. -Sus słoneczko, jak się czujesz? - zapytał opiekuńczo Lou. -Czuję się najszczęśliwsza na świecie Loulou... - przytulił ją. -A teraz pokażcie mi moją ''bratanice", no tak, przecież jesteśmy dla siebie jak bracia. -Chrześnicę Louis... - odezwała się moja żona i spojrzała na mnie z wielkim uśmiechem, odwzajemniłem go. -Na... na prawdę? - miał łzy w oczach, chyba jak wszyscy. -Na prawdę. - Susan chciała wstać, ale była zbyt słaba. Jeszcze chwila i by upadła, ale złapałem ją. -Nie dam rady dojść do samochodu... - złapała się za głowę. -Ja Cię poniosę, chodź skarbie. - chwyciłem ją jak Pannę młodą,a ona się zaśmiała.


-Wysiadamy. - zabrałem ją znów na ręce i wniosłem do domu.
-Idź połóż się na kanapie, zrobię Ci coś do zjedzenia.
-Ktoś chce coś do picia?! - krzyknąłem z kuchni.
-Herbatę! - wszyscy krzyknęli równocześnie, a później się zaśmiali.

***Oczami Susan***
-Nareszcie spokój! - powiedziałam, gdy chłopcy zajęli się oglądaniem jakiegoś programu.
-Patrz, w końcu zasnęła. - szepnął Harry.
-Zaniesiemy ją na górę?
-Chodź. - wziął mnie na ręce, a ja trzymałam małą. To musiało komicznie wyglądać.

Siedzieliśmy i już głośniej rozmawialiśmy.
-Nie mogę w to uwierzyć... Pamiętam jak niedawno się poznaliśmy... A teraz już jesteśmy małżeństwem i mamy dziecko, nic lepszego nie mogło mnie spotkać... - pocałowaliśmy się.
-Ej! My też tu jesteśmy gołąbeczki! - powiedział śmiesznie Lou i strzelił focha, nawet nie wiem za co, ale to pomińmy.
-Chcesz buziaka obrażalski? - zaśmiałam się, a on obrócił głowę i pokazał palcem na policzek. Cmoknęłam go.
-Mam być zazdrosny?!
-Nie kochanie.
Nagle Darcy zaczęła płakać. Poszłam do niej razem z Harrym. Nie chciała ponownie zasnąć więc położyliśmy się z nią na małej kanapie w jej pokoiku. Nie pamiętam co się dalej działo bo chyba zasnęliśmy.
*****************************************************************
12 komentarzy -= next

8 komentarzy:

  1. Sooo ! Geniuszu !! Genialne piękne pomysłowe po po po po prostu perfekcyjne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny jak zawsze!!! :D Najbardziej rozwalił mnie ten moment "wziął mnie na ręce, a ja trzymałam małą. To musiało komicznie wyglądać." Hahah Boski rozdział :D Dajesz kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Słodziutko. ;)

    louistomlinson-bad.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknyyy,Cudowny,Bombowy,Świetny,Wspaniały,Idealny,Jedyny,Genialny,Zarąbisty,Super,Fajny i jeszcze raz Idealnyyy Blog!A co do rozdziału to samo.Kocham Twój Blog!
    Kocham Twój Blog!
    AndziaPandzia:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudo <3 <3 <3 Czekam na nn :*
    Jak masz czas to zapraszam ;)
    http://blackniallhoran.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń